Co u mnie nowego?

3/07/2015
To był dobry poranek, chociaż budzik zadzwonił o jakieś milion godzin wcześniej, niż wypada w soboty. Okazuje się, że dzień można rozpoczynać bez kawy, pod warunkiem, że czeka na nas słodkie jak miód śniadanie. Dzisiaj mango z domową granolą zalane mlekiem ryżowym. Nie mogłam przestać jeść, przez co prawie spóźniłam się na tramwaj - akurat, kiedy zamiast ukochanych New Balansów miałam na nogach botki na obcasie (wierzcie mi, bieganie w nich to żadna przyjemność). Tramwaj zaskoczył mnie przy Filharmonii, gdyż z niewiadomych przyczyn pojechał prosto, zamiast skręcić w kierunku Bagateli, zostałam zatem zmuszona do krótkiego spaceru od Placu Wszystkich Świętych. Odkryłam dzięki temu, że krakowski Rynek o 7:50 w sobotę wygląda, jak zupełnie inne miejsce - bez gołębi, bez turystów, cichutkie i spokojne. Po godzinie spędzonej w agencji, nadrobiłam kawowe zaległości mocnym espresso i łagodnym latte w Dyni, pracując intensywnie z zaprzyjaźnionym fotografem. W międzyczasie zza chmur wyjrzało na świat słońce, więc drogę powrotną pokonałam piechotą. 



Od jakiegoś czasu zaczęłam obawiać się pisania. Kiedyś tworzenie było dla mnie lekarstwem, zawijałam w słowa całą rzeczywistość - teraz wystukuję niepasujące do siebie zdania, a słowa to zaledwie bękarty moich myśli. Skąd ta niemoc? Czy u jej podstawy leży chroniczny brak czasu, zły dobór tematów, a może lenistwo? Nieustannie poszukuję nowych wymówek i pretekstów, żeby nie pisać, żeby odwlekać to, co powinno być dla mnie czystą przyjemnością. Odkąd skończyłam regularne prowadzenie pamiętnika, trudno mi powrócić do pisania o sobie. Kiedyś uwielbiałam rozpoczynać poranki od przemyśleń na temat tego, co wydarzyło się dzień wcześniej, spisywałam luźne myśli, zasłyszane cytaty, notowałam fragmenty ulubionych książek. Żyłam, oddychałam, wzrastałam pisaniem i bardzo chciałabym do tego stanu wrócić. 

Co u mnie nowego? Laptop się popsuł i od teraz funkcjonuje wyłącznie jako komputer stacjonarny - nie można zamykać połamanej obudowy. Zaczęłam w tym semestrze naukę hiszpańskiego, lecz póki co wcale nie jestem zachwycona. Czuję się śmiesznie, przesadnie sepleniąc na zajęciach, a słówka nie brzmią tak lekko i melodyjnie, jak w języku włoskim. Zapisałam się również na konwersatorium "Poprawna polszczyzna w zawodzie filologa i tłumacza". Aż wstyd się przyznać, że o tak wielu rzeczach na temat polskiego nie miałam do tej pory bladego pojęcia.

Fajnie, że jeszcze tu jesteście. 
Postaram się poprawić i wpadać do was częściej.


11 komentarzy:

  1. Fajnie, że napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też trochę odzwyczaiłam się od pisania. Mój pamiętnik służy bardziej jako podstawka pod kubek z herbatą, a z każdym dniem coraz trudniej mi wrócić do zapisywania wydarzeń i myśli. Jak znajdziesz sposób na odwrócenie tego i powrót do radości i potrzeby pisania, daj znać!

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja uważam, że fajne są takie posty "co u mnie" pisz tak jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam jak piszesz, nigdy nie przestawaj :)
    zapraszam: http://iluminatium-mundi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mogłabyś podać jak robisz granole? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robi ją dla mnie moja mama ;) Poproszę o przepis!

      Usuń
  6. à propos poprawnej polszczyzny - znasz/ogladasz kanal na YT Mowiac Inaczej? Jesli tak to co o nim myslisz? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam ;) Zajrzę koniecznie i dam znać!

      Usuń
    2. Zaczęłam oglądać i nie mogę się oderwać :) Bardzo pozytywna dziewczyna i tyle cennej wiedzy!

      Usuń
  7. Czemu hiszpański to seplenienie? Jest tam nasze wyraźne R i dla mnie brzmi normalnie. Ostatnio właśnie zaczęłam się go uczyć na internetowej stronie, jakieś podstawy tak dla siebie samej. I zamiast przyłożyć się do angielskiego, by osiągnąć pozom chociaż średnio zaawansowany, to rozdrabniam się na podstawy z obecnie.. 6 języków obcych. Trochę bezsensu, ale to ja ;) A nawet, jak Paulina z Mówiąc Inaczej mi uświadomiła, dobrze nie znam polskiego, chociaż nim, jako rodowita Polka posługuję się płynnie, przynajmniej w mowie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fascynujące, jak mały procent Polaków posługuje się w pełni poprawną polszczyzną ;)
      Co do hiszpańskiego - chodzi mi o wszystkie sepleniące "se".

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL