Goło i nieweseło

9/30/2014
Oglądając fragment nowego odcinka Top Model, mój tata nie krył zniesmaczenia: jedyne, na czym można się było skupić to wszechobecne sutki oraz cycki. Oczywiście jedynie u chłopaków części intymne zostały "zamazane", biusty dziewczyn okazały się o wiele mniej gorszące. 
- Marta pracowała w modelingu siedem lat i nikt jej nie kazał rozbierać się do rosołu - skwitował i wyszedł z pokoju, obiecując, że więcej nie obejrzy nawet zwiastuna programu.

źródło: http://topmodel.tvn.pl/

Pisałam już kiedyś o tym, na co powinna przygotować się początkująca modelka, o wszelkich zobowiązaniach, które nakłada na siebie podpisując umowę z agencją. Przede wszystkim powinna sumiennie podchodzić do swojej pracy, nie spóźniać się na sesje zdjęciowe i pokazy mody, pielęgnować ciało, dbać o cerę, włosy, nie ingerować w zmianę wizerunku bez zgody bookerów. Podczas pracy nie wypada modelce marudzić, krytykować wybranych dla niej stylizacji. Jesteśmy wieszakami, na których klient buduje pomysły, a naszym zadaniem nie jest wyrażanie subiektywnych opinii. Inaczej sprawa ma się w przypadku, gdy idea sesji narusza osobiste poczucie godności, kłóci się z przekonaniami religijnymi czy światopoglądem. Nie chodzi tutaj o samą estetykę stylizacji, ale zmuszanie młodych dziewczyn do pokazywania się światu w sposób, na który - ze względu na wiek bądź wychowanie - nie są w ogóle gotowe. Widok płaczącej z nerwów 19-latki, ściągającej przed całą ekipą stanik oraz majtki w moim przekonaniu zakrawa o skandal i dziwię się, że na twórców programu jeszcze nie zwaliła się fala miażdżącej krytyki. Przyznaję, że niektóre zdjęcia z nagiej sesji wyszły zjawiskowo, a uczestnicy stanęli na wysokości zadania, nie bucząc, nie walcząc, profesjonalnie wchodząc w rolę. Nie zatarło to jednak niesmaku, jaki pozostawiły obrazy zza kulis. 

Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic przeciwko nagości w modelingu. Uwielbiam podziwiać ciało takich ikon mody, jak Lara Stone, Małgosia Bela czy Magda Frąckowiak. Te kobiety opanowały do perfekcji trudną sztukę flirtu z obiektywem, bez problemu potrafią rozdzielać pracę ciałem w studiu od prywatnej wrażliwości. Nie ugrzęzły nigdy w błocie taniego wulgaryzmu, bo mają za sobą lata doświadczenia przed kamerą. 

Tak, narzędziem modelki jest jej nagie ciało. Tak, na backstage'u często "świecimy cyckami", ale  nie zapominajmy, że podstawowym kryterium dla dobrego samopoczucia podczas pracy jest pełna akceptacja narzuconego nam zadania. Nie bez powodu agencje uprzednio dzwonią do swoich podopiecznych z pytaniem, czy podejmą się rozbieranej sesji, a w Japonii wręczają nowo przybyłym modelkom kwestionariusze, w których dziewczyny same zaznaczają, na jaki rodzaj zdjęć wyrażają zgodę: nago, topless, w futrze ze skór zwierząt. Dlatego też po raz kolejny apeluję do modelek na początku drogi - wyznaczcie dla samych siebie nieprzekraczalną granicę, nie mówcie tak, w środku krzycząc głośne nie.

Wracając na koniec do show stacji TVN, pozwolę sobie zacytować Marcina Tyszkę w jednym z pierwszych odcinków: bycie w Top Model, a praca modelki to dwie zupełnie różne rzeczy. 
9/29/2014
Długo zastanawiałam się nad tematyką pierwszej notki po powrocie na bloga. Kilka pomysłów czeka już na realizację i mam nadzieję, że nowych inspiracji będzie przybywać coraz więcej, jednak dziś postanowiłam opowiedzieć wam o zmianach, jakie ostatnio zaszły w moim życiu, a także wyjaśnić, co skłoniło mnie do tego, by tutaj powrócić. 



Jakiś czas temu pochwaliłam się na zakurzonym i smutnym profilu na facebook'u artykułem magazynu fashionplanets.pl, w którym doceniono blog wieszak na wybiegu i przedstawiono w skrócie moje doświadczenia zdobyte w pracy modelki. Poczułam wtedy, jak bardzo brakuje mi współdzielenia z wami mniej lub bardziej barwnej rzeczywistości, jak bardzo odsunęłam się od pisania, straciłam motywację, by ubierać codzienność w najładniejsze zdania. Spowszedniałam i zmarniałam, zamiast piąć się w górę. Po przeczytaniu artykułu (całość znajdziecie TUTAJ) po raz pierwszy zaczęłam na poważnie myśleć o powrocie, ale od razu wdepnęłam w śmierdzącą pułapkę wątpliwości: co, jeśli poszerzenie tematyki nie zaciekawi stałych czytelników lub jeśli po powrocie na studia nie wygospodaruję dla bloga dostatecznie dużo czasu? Zaczęłam zastanawiać się nad założeniem nowej strony, odcinającej się zupełnie od tajemnic modelingu, ale okazało się, że świat mody nie odpuści mi tak łatwo i tym razem da się poznać od zupełnie innej strony - mam nadzieję, że więcej szczegółów zdradzę wam już wkrótce. Ostatecznie zdecydowałam się pozostać dobrze znanym wieszakiem (którym tak naprawdę nigdy być nie przestanę...). Wtedy jednak zaczęły się kolejne rozmyślania: czy nie powinnam zadbać o nowy wygląd bloga? Obecnie blogi wyglądają coraz profesjonalniej - czasami odnoszę wrażenie, że pracuje nad nimi sztab informatyków. Ja sama nie wiem nic o projektowaniu szablonów, bazuje na skąpej wiedzy dostępnej w internecie, a tajniki pracy Photoshopa odkrywam tylko wtedy, gdy nie rozpoznaję swojej twarzy na dopieszczonych zdjęciach. Moim nowym celem jest nauka podstaw HTML'a i podszkolenie się w tworzeniu grafiki, a kiedy posiądę wiedzę potrzebną mi do udoskonalenia bloga dokładnie tak, jak to sobie zaplanowałam, obiecuję, że będzie tutaj nowocześnie i "na czasie". Póki co zaś przyznaję bez bicia, że jestem informatycznym beztalenciem, ale ufam, że wybaczycie mi tę ułomność. 

Co nowego w moim życiu? Pewnie część z was już wie, że zmieniłam miejsce zamieszkania. Po prawie czterech latach wyprowadziłam się na dobre z Warszawy - pięknej, choć czasami zbyt szarej i surowej. Szybkie tempo stolicy zamieniłam na krakowskie rozespanie, a surowy dystans Japończyków na włoską gadatliwość. Już w czwartek rozpoczynam kolejne studia filologiczne, tym razem rozgrzane temperamentem słonecznej Italii. Czy porzucam japoński? Absolutnie nie. Ze znakami kanji będę rozprawiać się teraz w pojedynkę, a także zarażać pasją do języka moich młodych studentów (jeśli jesteście zainteresowani nauką japońskiego, zapraszam na korepetycje◠‿◠). 

Co nowego na blogu? Tematyki modelingu jeszcze nie porzucę, choć o modzie planuję pisać szerzej i może mniej dosłownie. Chciałabym dodawać więcej notatek i zdjęć z życia codziennego, a być może również z sesji, które sama zorganizuję. Wrócę do postów z cyklu "Na co warto wydać więcej?", pojawi się dużo nowych przepisów na zdrowe, szybkie i tanie - bo studenckie! - potrawy, a także ciekawostek i porad odnośnie nauki języka japońskiego i włoskiego. Wciąż możecie kierować do mnie pytania, ale tym razem na maila: wieszaknawybiegu@gmail.com

Zapraszam was również do dalszego śledzenia bloga na facebooku (KLIK) oraz instagramie (KLIK). 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL