Wakacje na detoksie

7/08/2014
Pamiętam czasy, kiedy podczas startu samolotu drzemałam w fotelu albo kartkowałam gazetkę pokładową. Czasami bawił mnie widok pasażerów kurczowo ściskających oparcia, kreślących znaki krzyża na piersi i bezgłośnie modlących się do Boga. Drobne turbulencje działały mi na nerwy, bo musiałam ponownie przypinać się pasami. Mój żołądek nigdy nie potrafił przyzwyczaić się do pracy na wysokości i po każdym posiłku, nawet drobnej przekąsce, skręcał się w bolesnych piruetach, nienawidziłam lotnisk, nie lubiłam samolotów, ale nigdy wcześniej nie bałam się latania. Tym razem zaś panikowałam, niczym mała dziewczynka! Metalowe cielsko samolotu wzniosło się do góry na niezrozumiałych dla mnie prawach fizyki, a świadomość, że zasiedliśmy w statystycznie najbezpieczniejszym środku transportu nie była żadnym pocieszeniem, bo nawet jeśli wypadki samolotów należą do rzadkości, to obfitują w największy procent ofiar śmiertelnych. Tym razem wszelkie turbulencje witałam nerwowym biciem serca, a odetchnęłam z ulgą dopiero w momencie, kiedy samolot uderzył kołami o płytę lotniska. 

Francja przywitała nas bezchmurnym niebem i słoneczną pogodą rozpieszczała przez kolejne dwa tygodnie. Przejazd po Paryżu przypomniał mi nieciekawe wspomnienia z ubiegłego września i cieszyłam się szalenie, że tym razem nie zostaję w mieście, ale ruszam na wieś. Wieś oddaloną od Paryża ponad 200 km, położoną w malowniczej Szampanii, pozbawioną takich przybytków współczesności, jak restauracje, bary kina, nawet sklepy. Nie sądziłam, że równie szybko odetnę wirtualną pępowinę, tak bezboleśnie przejdę mój internetowy detoks. Wystarczyły drzewa i kwiaty, ciepłe od słońca maliny, hamak w cieniu, sprawny rower i słodki smak jabłkowego cydru. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL