Spacer po Tokio: Shibuya & Yoyogi

2/27/2014
Po śnieżnych zawiejach i porywistych wiatrach, pogoda w Tokio nareszcie zaczyna przypominać wiosenną - niebo zachwyca błękitem, słońce rozgrzewa wymarznięte buzie, a temperatura z każdym dniem skacze o słupek do góry. Kiedy nie zaczynam castingów zbyt wcześnie, rozkoszuję się ciepłem i wybieram na spacer. Dzisiaj zabieram Was w kolejną wycieczkę po słonecznym Tokio. Na początek jednak kilka zimowych zdjęć dla przypomnienia, jak paskudną pogodą przywitała mnie Japonia.




Odkrywając nowe smaki

2/23/2014
Jak już pewnie zdążyliście zauważyć, jestem absolutną fanką japońskiej kultury kulinarnej. Mam bzika na punkcie sushi i nie było jeszcze dnia od mojego przylotu, w którym odmówiłabym sobie porcji tego smakołyku. Mieszkam tuż obok jednego z najpopularniejszych barów "łódeczkowych" (tzw.回転寿司 kaiten-zushi) dzielnicy Shibuya i jednocześnie jednego z najtańszych. Dla porównania - zestaw na poniższych zdjęciach (8 kawałków) wyniósł mnie tyle, ile musiałabym zapłacić za 3-4 jabłka. Nie muszę chyba dodawać, że sushi, które możemy spróbować w Polsce nie umywa się jakością ryżu oraz świeżością składników do tego, jakie serwują bary w Tokio. 


Bloger Roku 2013

2/21/2014
Kochani, bardzo miło mi poinformować, że zakwalifikowałam się do drugiego etapu konkursu BLOGER ROKU 2013! Teraz nadeszła kolej, by poprosić moich wspaniałych czytelników o wsparcie i jak najwięcej głosów :-) 

Bloger Roku to konkurs nie tylko dla blogerów, ale i dla czytelników. Każdy bloger może zgłosić się do plebiscytu, a nasza komisja wybierze spośród zgłoszeń 96 blogerów, które w jakiś sposób się wyróżniają i są prowadzone na wysokim poziomie. To właśnie one wezmą udział w głównej rywalizacji i to na nie będą głosowali czytelnicy za pośrednictwem naszej strony. Jesteśmy ludźmi, którzy kochają i czytają blogi. KLIK

Jeśli uważacie, że zasługuję na zaszczytne miano BLOGERKI ROKU
kliknijcie w poniższy link i oddajcie swój cenny głos:



Wasze głosy nic nie kosztują - wystarczy jedynie wypełnić trzy puste pola, a następnie kliknąć wielki różowy napis! ;-) Uważam, że konkurs jest naprawdę świetną inicjatywą i będę szalenie wdzięczna za wsparcie moich czytelników. Całusy ze słonecznego Tokio! 

Marty radzą: jak ćwiczyć, gdy nie mamy na to siły ani czasu?

2/19/2014
Opowiedziałam Wam niedawno, jak wygląda przemieszczanie się na castingi w Japonii - całe dnie spędzamy w samochodzie. Nawet, jeśli musimy samodzielnie dotrzeć do agencji, najczęściej zajmuje nam to około 15 minut, żaden to dystans do pokonania, ani żaden wysiłek. Po całym dniu castingów trudno zmobilizować się do intensywnych ćwiczeń. Człowiek najchętniej rozpłaszcza się na łóżku, odpala ulubiony serial lub czeka aż ukochane twarze pojawią się w okienku Skype'a. Miałam wielką nadzieję na długie spacery po Tokio, kiedy tylko nadejdzie upragniony weekend, jednak pogoda znów postanowiła spłatać nam figla i rozpieszczać słońcem jedynie w dni robocze. W piątek Tokio nawiedziła kolejna śnieżyca, tak silna, że odwołano nam wieczorne castingi. W sobotę zaś temperatura znacznie wzrosła, a całe miasto zalała roztopowa fala. Idąc do pracy przeklinałam pod nosem jak jeszcze nigdy w życiu. Moje buty będą pewnie schły cały kolejny tydzień, gdyż woda dosłownie stała na ulicach - zupełnie, jakbym wybrała się na spacer po jeziorze. Niedziela przywitała mnie słońcem, lecz w połączeniu z porywistym i gwałtownym wiatrem, przez co dzień wydawał się co najmniej chłodny. I jak tu rozgrzać "zasiedziałe" mięśnie?! Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w ramach cyklu Marty Radzą, który współtworzę razem z blogiem http://www.codzienniefit.pl/. Razem z Martą spróbujemy znaleźć proste rozwiązania dla tych, którym do codziennych ćwiczeń jest zupełnie nie po drodze oraz tych, którzy czas na ćwiczenia znajdują jedynie w domu. 


Spacer po Tokio

2/16/2014
Tokio - miasto o stu twarzach, najpiękniejsze i najciekawsze spośród wszystkich, które zwiedziłam. Miasto kontrastów i niedopowiedzeń, wymykające się wszelkim utartym schematom. Uroda Tokio jest nieoczywista, lecz fascynująca i tajemnicza. Dzisiaj zabieram Was na krótki spacer po słonecznej stolicy Japonii. 


Addiction // Inspiracje

2/15/2014

Castingi w Japonii

2/13/2014
Jeśli wydaje ci się, że jako modelka doświadczyłaś już wszystkiego - przyjedź do Tokio. Gwarantuję, że niespodzianki czekają na każdym rogu ulicy, a każdy nowy dzień przynosi większe zaskoczenia. Zacznijmy od tego, że modelki w Japonii nie szukają castingów samodzielnie. Nie dostajesz mapy miasta, nie kupujesz miesięcznego biletu na metro. Zamiast tego wsiadasz do samochodu załadowanego dziewczynami i jeździsz po Tokio od rana do późnych godzin wieczornych. Dlaczego? Przede wszystkim Tokio jest ogromne i dojazd samochodem na kilka bądź kilkanaście castingów zajmuje cały dzień. Po drugie nie znajdziemy tutaj nazw ulic ani numerowania domów, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Warto również dodać, że wszelkie informacje na budynkach zapisywane są znakami kanji...

Nazwy ulic są rzadko wykorzystywane w adresach (z wyjątkiem Kioto i niektórych miast na Hokkaido, na przykład Sapporo), a większość ulic w Japonii nie ma nazw. Bloki (kwartały) banchi często mają nieregularne kształty. Ponieważ numery banchi były przydzielane w kolejności ich rejestracji w starym systemie, często nie następują one we właściwym porządku, szczególnie w starszych częściach miast. Z tej przyczyny udzielając wskazówek większość ludzi podaje informacje o skrzyżowaniach, charakterystycznych punktach miasta i stacjach metra, na przykład "przy Chūō-dori i Matsuya-dori, naprzeciwko domu handlowego Matsuya i stacji Ginza" w przypadku sklepu w Tokio. W praktyce wiele firm umieszcza mapy na swoich materiałach i wizytówkach. Dodatkowo, znaki umieszczone na słupach często określają nazwę okręgu miejskiego i numer kwartału, a szczegółowe mapy najbliższej okolicy można czasem spotkać w pobliżu przystanków autobusowych i przy wyjściach ze stacji kolejowych. ŹRÓDŁO

Tablica adresowa bloku
http://pl.wikipedia.org/

I don't understand you

2/11/2014
Słowa zawarte w tytule postu były pierwszymi, jakie wypowiedziała Anna, 15-letnia Rosjanka, która kilka godzin wcześniej wylądowała na japońskim lotnisku. Anna przyleciała do Tokio w ten sam dzień, co ja. Spotkałyśmy się przed hotelem, z którego odebrał nas właściciel agencji i zawiózł na pierwsze castingi. Urocza dziewczynka, idealna na rynek w Tokio, jednak czy dane jej będzie tutaj dobrze pracować? Gdyby chodziło tylko o wygląd, nie miałabym co do tego najmniejszych wątpliwości - odpowiedni wzrost i wymiary, a do tego duże, sarnie oczy, mały nosek, ładne włosy. Problem jednak w tym, że na każde zadane jej pytanie, Anna odpowiada "I don't understand you". Zdanie to pozostaje jednym z nielicznych, jakie potrafi sklecić po angielsku.

Często pytacie, czy w pracy modelki ważna jest znajomość języków obcych. Kochane moje, język to podstawa! Osobiście nigdy nie zdecydowałabym się na wysłanie zagranicę modelki, która kompletnie nie potrafi porozumieć się po angielsku. Kłopotliwe stają się nie tylko castingi, na których dziewczyna nie rozumie, czego oczekuje od niej klient, nie wie, jak ustawić się do zdjęcia, ani jak odpowiedzieć na najprostsze pytania. Komunikacja między nią a bookerami jest praktycznie niemożliwa. Nie umiem sobie wyobrazić, jak trudne musi być poruszanie się po mieście bez znajomości języka, robienie zakupów, pytanie o drogę. W Tokio agencje wożą swoje modelki na wszystkie castingi, jednak w przypadku zdobycia pracy, dostajemy mapę w dłoń i musimy samodzielnie dotrzeć w oznaczone miejsce. 

www.moveoneinc.com
Jak wygląda praca dziewczyny, która kompletnie nie rozumie angielskiego? Na planie sesji zdjęciowej zawsze zostajemy poinformowane, jaki klimat pragnie uzyskać fotograf, czego od nas oczekuje, jak powinnyśmy zapozować. Podczas pokazów mody musimy zrozumieć całą choreografię, kolejność modelek, sposób, w jaki idziemy po wybiegu. Niemożność komunikacji podczas pracy jest niezwykle stresująca, zarówno dla bezradnej dziewczyny, jak i próbującego nawiązać z nią kontakt klienta. 

Kolejnym problemem są relacje z innymi dziewczynami. Anna prawie popłakała się ze szczęścia, gdy spotkała w agencji inne Rosjanki i mogła nareszcie wypowiedzieć więcej niż dwa słowa. Nie zawsze mamy jednak pewność, że w danym miejscu na świecie znajdziemy swoje krewniaczki, ani też, że to właśnie z nimi przyjdzie nam dzielić jedno mieszkanie (w mojej obecnej agencji nie ma ani jednej Polki). Kiedy zostaję sam na sam z Anną, próbuję zapytać ją o podstawowe rzeczy - jak się czuje, czy jest zmęczona, czy podoba jej się miasto. Nasza konwersacja jest jednak szalenie nieporadna, gdyż tylko ja bombarduję Annę pytaniami, ona zaś stara się pozostać na bezpiecznym gruncie i na większość pytań odpowiada twierdząco. To naprawdę bardzo smutne - nie móc nawiązać nowych znajomości. Każdy zagraniczny wyjazd łączę do tej pory z konkretnymi dziewczynami, pamiętam wszystkie współlokatorki i ze wszystkimi chciałabym móc utrzymywać stały kontakt. Zawsze udawało mi się znaleźć serdeczną koleżankę, z którą dzieliłam trudy i znoje, z którą relaksowałam się po całym dniu castingów i żartowałam na imprezach. To właśnie dzięki tym przyjaźniom udało mi się skompletować barwny wachlarz wspomnień, wkleić do wyjazdowego albumu same uśmiechnięte twarze. 

www.skyscanner.net
Apeluję do Was wszystkich - uczcie się języków obcych! To umiejętności, które naprawdę pomagają w karierze modelki. Pamiętacie program "Top Model"? Niektóre uczestniczki nie popisały się znajomością angielskiego i miały przez to o wiele mniejsze szanse na dostanie dobrej pracy. Rozmawiałyśmy wczoraj na temat Anny i jej trudnościach w komunikacji z Aleną, koleżanką z agencji, która również przyleciała w zeszłym tygodniu z Rosji. - Gdybym złapała złotą rybkę i miała wybrać jedno życzenie, byłaby to znajomość wszystkich języków świata - powiedziała Alena na zakończenie dyskusji, a ja nie mogłam się z nią nie zgodzić.

Zdrowe śniadanie A&M - za granicą!

2/10/2014
Dzisiaj wraz z Whiness przygotowałyśmy dla Was coś specjalnego! Jako, że obie nie jadamy obecnie śniadań w Polsce, podzielimy się naszymi inspiracjami z mniej i bardziej odległego kraju: Whiness pokaże, co ciekawego możecie przygotować rano w Niemczech, ja zaś przedstawię śniadania, które jadam w Tokio.
Japonia to kraj, który pod kątem kulinarnym jest moim niebem na ziemi. Odkąd przyleciałam do Tokio nie mogę odkleić się od ryżu! Pochłaniam ogromne ilości onigiri, czyli ryżowych kulek bądź trójkątów, owiniętych w liście wodorostów nori, wypełnionych różnymi składnikami. Moje ulubione onigiri mają niebieskie opakowanie, a w środku znajduje się tuńczyk z majonezem. Raj dla podniebienia! Zawartości niektórych trójkącików nie potrafię rozszyfrować nawet mimo znajomości japońskiego i dopiero po pierwszym kęsie próbuję zgadnąć, co tak właściwie udało mi się kupić. W większości przypadków nie mam zielonego pojęcia, nawet po spałaszowaniu całego przysmaku ;-) Zdarzyło mi się kiedyś wyrzucić jedno onigiri, gdyż w środku znalazłam coś na kształt parówki, a wiem, że parówką na pewno nie było...

LIQUID by Borys Makary

2/08/2014
W dzisiejszym poście chciałam podzielić się z Wami efektami współpracy z fotografem Borysem Makary i makijażystką Joanną Stawowy. Sesję robiliśmy kilka tygodni temu w Krakowie, a od wczoraj możecie zobaczyć ją w magazynie Moda&Styl.




Welcome to Tokyo! Narita Airport

2/07/2014
Nienawidzę lotnisk. Zawsze mam wrażenie, że coś pójdzie nie tak: spóźnię się na samolot, zgubię paszport lub zapomnę wydrukowanego biletu. Lotniska kojarzą mi się ze stresem związanym z samotną podróżą oraz rozstaniem z najbliższymi. Uspokajam się dopiero wtedy, gdy wraz z resztą pasażerów wchodzę na pokład i zajmuję swoje miejsce. Moja podróż do Tokio trwała łącznie około 18 godzin. Wyleciałam z Polski o 12:40, wylądowałam w Paryżu dwie godziny później i czekałam na samolot do Tokio do 18:10. Sam lot do Japonii trwał 12 godzin, na całe szczęście udało mi się przespać większość czasu. Chwilę po starcie podano nam napoje oraz przekąskę - ryżowe krakersy. Później nadszedł czas na obfitą obiadokolację, po której szybko zapadłam w drzemkę. 

video

Po wylądowaniu na lotnisku w Naricie czułam się jak na najgorszym kacu. Różnica 9 godzin między Japonią a Polską plus przerywane drzemki w ekstremalnie niewygodnej pozycji na pokładzie samolotu zdecydowanie zrobiły swoje. Niestety trzeba było wziąć się w garść i przezwyciężyć niewyspanie - przebrnięcie przez ogromne lotnisko to nie lada wyzwanie. Odprawa celna trwa zazwyczaj ponad pół godziny. Każdy obcokrajowiec musi wypełnić specjalny formularz, w którym wpisuje swoje dane oraz takie informacje, jak: cel podróży czy miejsce pobytu w Japonii. Musimy również przygotować się na pobranie odcisków palców oraz zrobienie zdjęcia twarzy przy okienku odprawy. Później pozostaje już tylko odbiór bagażu i ostatnia bramka kontrolna, przy której należy zadeklarować, że nie przewozimy w walizce niedozwolonych materiałów.

Kolejnym punktem programu jest telefon do agencji. Dawniej mój europejski telefon przestawał działać w Japonii, więc dzwoniłam z budki na lotnisku. Tym razem jednak udało mi się szybko połączyć z właścicielem agencji i poinformować go, że szczęśliwie wylądowałam w Naricie oraz podać godzinę, o której odjeżdża mój autobus do Tokio. Aby dostać się do miasta wystarczy zakupić bilet na tzw. Limousine Bus - w przypadku modelek zazwyczaj jest to autobus jadący do dzielnicy Roppongi, a przystanek Ana Hotel International. Bilet na autobus kosztuje 3000 yenów, dlatego musimy mieć ze sobą koniecznie własne pieniądze. Droga z lotniska trwa około półtorej godziny, a spod hotelu odbiera nas już kierowca z agencji. Nie myślcie sobie, że na tym kończą się trudy podróży, oj nie! Zamiast do mieszkania, pojechaliśmy do agencji, gdzie zostawiłam walizki i razem z innymi modelkami jeździłam na castingi przez kolejnych kilka godzin. Skończyłam dzień pracy około 22 i dopiero wtedy kierowca odwiózł mnie do mojego apartamentu, przekazał klucze i życzył dobrej nocy.

Co spakować na dwumiesięczny kontrakt?

2/06/2014
Pakowanie walizek to dla mnie istny koszmar. Nie potrafię zdecydować, co zabrać ze sobą na tygodniowy wyjazd w góry, a co dopiero na dwumiesięczny kontrakt w Tokio! Całe szczęście, że pojeździłam już troszkę po świecie i wiem, co z pewnością przyda się podczas castingów, a które rzeczy okażą się zbędne. Oczywiście człowiek uczy się na błędach i tym razem również nie zabrałam z Polski kilku ważnych rzeczy, jednak będzie to dla mnie nauczką na przyszłość. Od razu zaznaczam, że w kwestii pakowania walizki nie jestem ekspertem i jeśli tylko mogę, korzystam z pomocy mojej mamy, ale chętnie podzielę się z Wami kilkoma poradami - co zabrać, a z czego bez żalu zrezygnować.
Najważniejszą rzeczą i pierwszym punktem pakowania walizki jest sprawdzenie naszego elektronicznego biletu, który dostajemy od agencji, a konkretnie maksymalnej wagi bagażu. Dopiero wtedy możemy ustalać, ile par butów zabierzemy lub czy kosmetyki przywieziemy z Polski czy też kupimy je na miejscu. 

Poniżej moja subiektywna lista 10 najpotrzebniejszych rzeczy, które warto zabrać na zagraniczny kontrakt. 

1. Przejściówka do kontaktu - pamiętajcie, że w niektórych krajach nie uda Wam się podłączyć do sieci, gdyż wejścia do kontaktu wyglądają całkiem inaczej. Ja swoją japońską przejściówkę zapodziałam gdzieś w podróży i musiałam ją zakupić już drugiego dnia w Tokio, żeby podładować komputer i telefon.

2. Kosmetyki - tutaj wszystko zależy od maksymalnej wagi bagażu określonej przez linie lotnicze. Jeśli możecie zapakować sporo kilogramów, warto zabrać jak najwięcej kosmetyków z Polski, dzięki czemu zaoszczędzicie na kieszonkowych i nie będziecie musiały już pierwszego dnia biegać po supermarketach. W przypadku mniejszego bagażu polecałabym zabranie tych niezbędnych i ulubionych, jak krem do twarzy, peeling, płyn micelarny itp. Żel pod prysznic, balsam czy szampon możecie spokojnie znaleźć zagranicą w przyzwoitej cenie. Dobrym rozwiązaniem są również buteleczki podróżne, np. 100 ml dostępne w Rossmannie - możecie przelać do nich niektóre produkty, by wystarczyły przynajmniej na pierwsze dni pobytu.

3. Buty - nie potrzebujecie 10 par butów, serio. Popełniałam ten błąd w przeszłości, pakując ich zbyt wiele i tworząc sobie niepotrzebny nadbagaż. Tym razem zapakowałam tylko cztery pary: kozaki, botki, air maxy i oczywiście obcasy na castingi.

4. Ubrania na castingi - tutaj również polecałabym umiarkowanie w wyborze. Z doświadczenia wiem, że połowy ubrań ani razu nie założyłam. Zastanówcie się dobrze zanim wpakujecie dany strój do walizki - warto postawić na uniwersalne fasony i kolory, decydujcie się na ubrania, które łatwo ze sobą zestawicie.

5. Aparat fotograficzny - nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, czemu przydaje się modelkom ;-) Zwiedzić tyle świata bez aparatu w rękach?!

6. Laptop, ładowarki - bez laptopa ani rusz. Ten, kto wymyślił skype'a uratował życie modelkom!

7. Lekarstwa - zawsze zabieram ze sobą całą kosmetyczkę leków. Wiem już z doświadczenia, że na wyjeździe mogą nam się przytrafić wszelkie możliwe dolegliwości - od uczuleń, poprzez poparzenia, biegunki, zaparcia, przeziębienia... Muszę być przygotowana na każdą ewentualność, dlatego leki zaczęłam "kolekcjonować" już na miesiąc przed wylotem. 

8. Własne pieniądze - kieszonkowe może nie być wystarczające na nasze potrzeby, a poza tym nikt Wam nie zagwarantuje, że od razu je dostaniecie. Możecie przylecieć na kontrakt w weekend, kiedy agencja jest już zamknięta lub - tak, jak ja tym razem - dzień po "wypłacie". Wtedy jesteście zmuszone przeżyć pierwsze dni na własny koszt. Pamiętajcie, by zawsze zabezpieczyć się na taką ewentualność! Przylatując do Tokio warto mieć ze sobą minimum 10 000 jenów. 

9. Jedzenie z Polski - tym razem nie zabrałam nawet jednej zupki, ale zawsze dobrze zapakować do walizki kilka awaryjnych "gorących kubków" czy ekspresowych owsianek. Jeśli nie znajdziemy czasu na szukanie supermarketu między castingami, można wesprzeć się domowymi zapasami. 

10. Portfolio - nie zapominajcie zapakować swojej książki! Agencje często same drukują wybrane zdjęcia, ale po co dorzucać do długu dodatkowe koszta, jeśli mamy gotowe testy i oryginalne magazyny?

Czekając na samolot

2/04/2014
2.02.2014, lotnisko Charles de Gaulle
Jeszcze ponad godzina do otwarcia bramki. Rozszyfrowałam japońskie napisy wyświetlane obok francuskich i angielskich na tablicy informacyjnej – znaczenie było oczywiście takie samo we wszystkich trzech językach, jednak cały komunikat został zapisany w znakach, więc próbowałam odkurzyć w zakamarkach pamięci właściwe odczytania kanji.  Kupiłam colę za 3,20 euro i wodę Evian za dwa. Włączam nowy odcinek serialu, podświadomie podsłuchując rozmowy gromadzących się dookoła Japończyków. Rozumiem niewiele, zaledwie pojedyncze słowa, ale wszystko w swoim czasie. Muszę się osłuchać i przede wszystkim przestawić na japoński sposób konstruowania zdań. Lotnisko w Paryżu nalicza sobie opłaty za połączenie z Internetem, więc pozostają mi seriale, gazety i książki. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL