Never skinny enough

5/07/2014
Kilka dni temu napisała do mnie moja dobra koleżanka po fachu, z którą dzieliłam mieszkanie w Paryżu. Zaproponowała, że opowie mi historię, jaka przydarzyła się jej w ubiegłym miesiącu, a ja zrobię z nią, co zechcę: przeczytam i zapomnę lub opiszę na blogu. Chciała podzielić się swoimi ostatnimi doświadczeniami z większą rzeszą odbiorców, pokazać, jak mało znacząca w naszej branży jest pozycja modelki. Dopóki nie dotrzemy na szczyt kariery, dodając do nazwy zawodu przedrostek "top", tworzymy teatr wychudzonych lalek, poruszanych przez wprawne ręce kreatorów mody, redaktorów naczelnych, agencji modelek. "Wiem, że nic nie zmienię, ale chcę, by ludzie wiedzieli, jak może działać modeling, jak mało możemy, jak niewiele od nas zależy", wyjaśniła. Historia jest nie tylko szokująca, lecz przede wszystkim smutna - bo prawdziwa. Poniżej wklejam skopiowane z czatu wiadomości od mojej koleżanki.

Na początku kwietnia dostałam opcję kontraktu dla Celine (praca nad dwiema nowymi kolekcjami, kontrakt maj-lipiec i wrzesień w Paryżu, a także w Londynie). Warunki kontraktu cudowne pod względem finansowym, więc oczywiście powiedziałam agencji, że jak najbardziej jestem dostępna i mogą potwierdzić mnie na tą opcję.

Pierwszy casting odbył się w czwartek 17.04 w Paryżu rzecz jasna, więc mnie na nim nie było. W piątek przed świętami dostałam 5 telefonów od mojej agentki (których nie odebrałam, bo przygotowania do świąt itd). Oddzwoniłam następnego dnia, gdy odczytałam maila, którego pisała najwidoczniej w ogromnej panice, zaczynając od tekstu, że pilnie próbuje się skontaktować, ze nie ma czasu, że trzeba działać szybko, dopiero później przechodząc do meritum sprawy.




Podobno Celine upominało się o mnie, nie wybrali nikogo po castingu czwartkowym (szukali 2 modelek) i w związku z tym (wg. niej) musiałabym koniecznie pojawić się w Paryżu w środę po świętach, by pokazać się Celine w czwartek. Moja pierwsza reakcja... popukałam się w głowę... polecieć na jeden casting (koszty biletów, bookowanych z dnia na dzień, mieszkanie itp). Dostałam również maila od agencji, w nieco spokojniejszym tonie, ale właśnie ten mail spowodował, ze zaczęłam na poważnie myśleć o tym, by pojawić się w Paryżu. Podobno bardzo byli mną zainteresowani. Rozmawiałam z bookerem przez telefon, wyjaśnił mi cała sprawę. Martwiły mnie jedynie wymogi wymiarów (88-89 w biodrach, ja mam jak wiesz mniej, 85). Moja agentka mnie jednak przekonała, że kryteria kryteriami, a życie sobie. Oczywiście ani ona ani agencja w Paryżu nie chciała brać odpowiedzialności... gdyby się nie udało...

Zabookowałam bilety na 6:10 z Okęcia na czwartek i powrót w sobotę. Casting miał odbyć się o 14:00, więc spokojnie dojechałam z lotniska do Paryża i do agencji, zdążyłam jeszcze zrobić jeden casting wcześniej. Już troszkę zmęczona poszłam na Rue du Pont Neuf do Celine i wiesz, co się okazało? Pan z security powiedział mi, że casting jest odwołany, bo pani casting director przeprowadza właśnie casting w Londynie i że informacja o zmianie daty została wysłana do agencji. Owszem została wysłana, ale booker nie zauważył maila (Francuzi!), zresztą i tak to niczego by nie zmieniło, bo ja bilety zabookowałam we wtorek w nocy. Na szczęście powrót miałam w sobotę, wiec mogłam zrobić ten casting w piątek. 

W czwartek wieczorem spotkałam modelkę, która już dostała opcję na pracę dla Celine po castingu z poprzedniego czwartku, wiec minę miałam nieciekawą po tej informacji. W piątek zrobiłam też casting na podobną pracę (kontrakt na maj) dla YSL. Oni szukali bardzo szczupłych modelek. Zmierzyli mnie w 38 miejscach (liczyłam) ze szwajcarską precyzją! Nawet odległość łopatek od kręgosłupa, pełen przekrój możliwości). Później poszłam na casting do Celine, gdzie zastałam jeszcze 7 innych modelek i szczuplutkich i takich z 92 w biodrach, byłam "najmniejsza wymiarami". Tu kończy się właściwie historia z Celine (opcja spadła, bo jestem too skinny) i przechodzimy do najważniejszej kwestii z YSL.

Zanim dotarłam na casting do Celine dostałam telefon od agencji, ze muszę koniecznie przyjść po Celine, bo jestem potwierdzona na poniedziałek dla YSL. Nie powiem, bardzo się ucieszyłam. Okazało się, że w poniedziałek miałabym dzień próbny, by styliści upewnili się co do mnie, ale generalnie praca już jest potwierdzona i to wyłącznie formalność. Byłam wniebowzięta, serio. Kazali mi zostać w Paryżu do poniedziałku, ale ja "wytłumaczyłam" im, że muszę wrócić po rzeczy na miesiąc, bo byłam tylko z walizką podręczną. Zabookowalam kolejny bilet na pon (cena kosmiczna). Ale to i tak była równowartość jakichś 2 godzin pracy dla YSL ("na rękę"), wiec w ogóle się nie zastanawiałam. Wróciłam do domu, pakowanie, zakupy, plany na przyszłość...

Poleciałam w poniedziałek rano, praca miała trwać jedynie 2 godziny. Dotarłam na miejsce oczywiście wcześniej. Atmosfera mocno "patetyczna", jednak ludzie stosunkowo mili, z czasem nawet było śmiesznie, bo udało mi się złapać "kontakt z klientem". Same przymiarki wyglądały obiecująco... "oh, you look so nice, c'est parfait avec elle, so cute". Na koniec zostały jeansy... Wkładałam je długo. Pierwszych nie włożyłam... Dostałam drugie, udało mi się je zapiąć. Powiedzieli, żebym się nie przejmowała, bo są super małe i każda modelka miała z nimi problem.

Po 2 godzinach podziękowali mi za pracę i tyle. Żadnego "see u soon". Z ciężkim sercem jechałam do agencji, ale na miejscu okazało się, ze zdążyli mnie już zabookować na kolejny dzień próbny na wtorek. Rano we wt miałam testy, w ich trakcie dostałam kontrakt lojalnościowy na maila, więc skakałam z radości do góry. Musiałam go podpisać na miejscu. Praca była w innej lokalizacji, z innym stylistą. Dotarłam na miejsce, a gdy już byłam w środku, dostałam telefon od agencji, ze dzisiaj praca jest anulowana…Trochę mnie zmroziło, ale "uspokoili", że to jakiś wypadek losowy. Następnego dnia spodziewałam się potwierdzenia kontraktu lub tego zaległego dnia próbnego… Nic takiego się nie stało. W środę poszłam do agencji, nadal nic nie wiedzieli, a kontrakt miał rozpocząć się w czwartek. O godzinie 18:40 dostałam maila: "Bad news... YSL is off... they told us that they loved you, your attitude, you looked great, but apparently there is a problem with your measurements... you're not skinny enough for them…"

Marta, ja mam 85 w biodrach !!!!!!

Pobiegłam szybko do agencji, oddałam książkę i kartę sim (czw, pt agencja zamknięta z racji święta). Zabookowałam bilet na piątek, bo był "stosunkowo" tani... Jaki jest wynik tych podroży Warszawa-Paryż? Finansowo opłakany. Kto zawinił? Agencja? W przypadku Celine owszem, ale to już najmniej istotne, bo gdybym nie przyleciała na Celine, nie zrobiłabym castingu do YLS. Wszyscy byli pewni, ze to wypali... 

Dla mnie to po prostu przerażające, że nie byłam dla nich wystarczająco... WYCHUDZONA.

http://theimagebuilders.wordpress.com/

Nie chcę dodawać do historii zbędnych komentarzy. Na prośbę koleżanki nie podaję jej danych, ale ufam każdemu opowiedzianemu przez nią słowu. Pod jednym z ostatnich postów oberwało mi się za nazwanie naszej pracy stresującą. Cóż... Każda praca ma swoje słabe strony, prawda?

70 komentarzy:

  1. taka jest rzeczywistość, szara.. Mam 86 w biodrach, 62 w talii, żeby dostać się do agencji[nie zdradzę nazwy] musiałabym zrucić 5 kg, a mam 178 i ważę 53 kg... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie, że pokazałaś ludziom, że nikt nie traktuje nas jak księżniczki i nie płacą nam milionów tylko za ładne buzie. Najgorsza w tym wszystkim jest frustracja, że na większość spraw nie mamy żadnego wpływu, bo z takim wyglądem się urodziłyśmy. I błędne poczucie winy. A nawet jak do jednej pracy/kontraktu schudniemy, na kolejnych castingu ciuchy mogą z nas spadać. Tu trzeba mieć dużo szczęścia, stalowe nerwy i dużo cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem modelki powinny mieś zdrowe rozmiary. ZERO wychodzenia. Wysokie kobiety muszą mieć odpowiednią wagę. I już. 47 kg może ważyć dziewczyna o wzroście 148cm.

      Usuń
  3. Marto, powiedz mi proszę gdzie dokładnie mierzy się biodra, dziękuję z góry za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z własnego doświadczenia wiem, że poszczególne agencje mierzą biodra modelek w różnych miejscach, ale generalna zasada głosi, że biodra (niestety) mierzymy w NAJSZERSZYM miejscu.

      Usuń
    2. Najszerszym miejscu pupy? O mój boże ;o

      Usuń
    3. Rozmiar bioder to jeszcze nie wszystko. Może mnie skrytykujecie ale ;podam wam przykład polskiej firmy Monnari. Oprócz pracy trenera personalnego, reklamuję od czasu do czasu sportowe ubrania. Mam 165cm wzrostu i jestem fotomodelką. Jakiś czas temu zgłosiłam się do firmy Monnari na modelkę do przymiarek najnowszej kolekcji. Odzież powinna być dostosowana również dla kobiet i średnim i niskim wzroście, które często żle wyglądają w komercyjnych swetrach i bluzkach tonąc w nich jak w "workach". Każdy strój musi być odpowiednio dopasowany do sylwetki, żeby wyglądał estetycznie. Firma zdyskwalifikowała mnie ze względu na wzrost, pomimo rosnącego na rynku zapotrzebowania na dobrze dopasowane rozmiary 34,36 i 38 dla osób o średnim i niskim wzroście.

      Usuń
  4. Waga akurat nic tu nie ma do rzeczy bo każda ma inną budowę,ważne aby czuć się z nią dobrze,dlatego ja nie wierzę w to całe bmi skoro normalnie waże 48 kg przy 179 ale czuję się bardzo dobrze,nie mam żadnych dolegliwości zdrowotnych,bo nawet jeśli musiałam schudnąć te 6 kg aby dobić do tej wagi zrobiłam to zdrowo i tylko z przyczyny wymiarów-przy 54 kg miałam 95 w biodrach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że waga nie ma tutaj znaczenia - liczą się centymetry, a nie kilogramy. Pamiętajmy, że gdy tracimy tłuszcz ćwicząc, zdobywamy mięśnie. Stąd waga może wcale nie maleć, a nawet rosnąć.

      Usuń
    2. marta marta marta... jednocześnie palić tłuszcz i budować mięśnie? ;) to jak wodę w wino zamieniać trochę ;)

      Usuń
    3. Anonimie, ćwicząc spalisz tłuszcz, a odżywiając się przy tym zdrowo zbudujesz mięśnie dzięki czemu waga może iść w górę bądź stać w miejscu a wymiary maleć.

      Usuń
    4. Zgadzam się! Żeby budować mięśnie trzeba budować tłuszcz, inaczej sie nie da. BMI ma znaczenie, a przy niedowadze dobre samopoczucie może się raptem skończyć lub mogą być to ubytki zdrowotnej długo nie odczuwalne. Natury nie oszukamy. Osoba mająca 175 cm. wzrostu nie może ważyć 50 kg i nic tego nie zmieni, nie jest to zdrowe, chyba że jest nastolatka z pędzącą przemianą materii.

      Usuń
    5. "trzeba budować tłuszcz" - dopiszę, że jeśli go nie mamy, tak jak modelki.

      Usuń
    6. Ja mam 174cm i ważę 50kg i nie jest to absolutnie wynik żadnej mojej diety, bo nigdy w życiu (mam 27 lat) na żadnej nie byłam. taka się urodziłam, więc jest to możliwe. Aczkolwiek nie powiem, nie obraziłabym się za dodatkowe 3kg, bo jestem chyba jednak za chuda;/

      Usuń
  5. Znam takie sytuacje z własnego doświadczenia.Nienawidzę gdy agencja/klient daje nadzieję na pracę dla naprawdę dobrego domu mody.Klienci są naprawdę różni, ciężko im dogodzić.Miałam robić pokaz dla znanej marki w zeszłym sezonie.. po próbie makijażu i kilku godzinach przymiarek ubrań nie powiedzieli "see you soon", tylko zwyczajne "bye".Kiedy już dotarłam zadowolona do agencji, mój booker oznajmił że ta praca jest CANCELED.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wierzę w to co czytam...strasznie przykre. Topowe modelki pewnie nie muszą tak bardzo spełniać kryteriów (chyba, że się mylę?), a mniej znane dziewczyny są traktowane jak towary. Ciekawy artykuł!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zapominajmy, że praca modelki opiera się tylko na wyglądzie, dbanie o dietę czy nawet skrajne wychudzenie, to wybór, ale trzeba przyznać, że nie wielkie poświęcenie, gdy porównamy na przykład do pracy chirurga

    OdpowiedzUsuń
  8. Casting dla Celine, to nic nie straciłaś moja droga to jest najlepsza ale i najgorsza agencja w Chinach, z tą kobietą nie idzie sie dogadać traktuje modelki jak dziwki a nie jak dziewczyny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, chyba zaszło nieporozumienie ;) Moja koleżanka miała pracować dla marki odzieżowej Céline - jako żywy manekin potrzebny do przymiarek nowej kolekcji.

      Usuń
  9. Wydaje mi się że skoro ludzie z YSL co do wymiarów mogli się przyczepić nie tyle do bioder(o rozmiarze iście wybiegowym) co może obwodzie innych części ciała,już nawet zakładając że talia miała też dobry wymiar ale np mogło im nie odowiadać szerokość(a nie obwód talii).Musimy pamiętać że każda dziewczyna ma inny typ sylwetki np wymiary 60-85 reprezentują najczęściej chłopięcy typ sylwetki a mogła się wówczas np nie spodobać szerokość talii,która wydaję się spora w porównaniu do malutkich bioder.Skoro mierzono modelkę aż w 38 miejscach któreś z tych pomiarów,nawet głupi obwód ramion,szerokość między łopatkami czy łydki mogły im nie odpowiadać,bywa i tak że dziewczyna z szerszymi biodrami i szczupłą talią wydaje się drobniejsza niż ta o chłopięcej sylwetce albo i na odwrót,nigdy nie wiadomo czy się spodobasz klientom ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziewczyna miała naprawdę przechlapane. Ale powiedz mi Marto, czy często się spotyka z takimi akcjami agencji czy klientów? Pytam i o twoje doświadczenia i twoich znajomych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta sytuacja jest wyjątkowo przykra i pechowa, jednak podobne wypadki często mają miejsce. W modelingu niczego nie można być w 100% pewnym - nawet wstępnie potwierdzonej pracy, na którą ściągają cię do innego kraju. Jeśli decydujemy się ryzykować nasze pieniądze, inwestować w przeloty, by tylko pokazać się na castingu, to musimy wcześniej zrozumieć możliwość porażki.

      Usuń
  11. nie wiem kto dodał poprzednie komentarze, ale brzmi to jakbym to ja pisała :D 179 i też musiałam zrzucić do 48kg,żeby mieć 90 w biodrach, -przy czym ja z tą wagą ledwo trzymałam się na nogach, teraz też 54 kg i 95 w biodrach , i jak czytam takie historie, to tracę motywację na ponowne dojście do "prawidłowych" wymiarów, bo 85 to nigdy nie będzie, chyba żebym sobie kości ucięła.Kiepska wizja katowania się dietami żeby mieć głupie 90,a później słyszenie że jestem "overweight" i tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musiałam zrzucić do 48 kg, by mieć wymagane przez japońską agencję 87 w biodrach...

      Usuń
  12. Świetny post Marta, pokazałaś nim jak okrutny jest niekiedy modeling, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam pytanie zupełnie od czapy. Czy jesteś zadowolona z współpracy z A S Managment? Chciałabym wysłać do nich zgłoszenie, ale zastanawiam się czy atmosfera jest okej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atmosfera jest bardzo okej! Agencja prężnie się rozwija, na pewno trafisz pod dobre skrzydła :)

      Usuń
    2. Skoro tak to dziękuję za odpowiedź i życz mi szczęścia. Spróbuję zaraz po zakończeniu TLOTY :)

      Usuń
    3. Wzięłaś udział w tloty? Ohh, brałam w tym udział i... naprawdę nie polecam. Cały ten konkurs :the look of the year" może i wygląda fajnie w TV, może i poznajesz słynnych Polskich projektantów, ale potem jesteś trzymana na bardzooo długi okres pod ich "skrzydłami" . Owa agencja (agencja która organizuje ten konkurs) impresaryjna nie robi niczego aby dziewczyny mogły się rozwijać. Wiem po sobie. Ludzi, którzy tam pracują są najgorszymi ludźmi jakich kiedykolwiek spotkałam! Jeśli chcesz pracować jako modelka , lepiej od razu poszukaj agencji. Nie warto brać udział w tym (za przeproszeniem) g*wnie.
      Jesteś w finale? Poznałaś organizatorów?

      Usuń
    4. Nie. Dopiero przeszłam do półfinału i w lipcu będzie się odbywał w Katowicach. Wiesz to zawsze jakieś doświadczenie. Martwi mnie mój wzrost bo mam tylko 173 cm wzrostu.

      Usuń
  14. Jestem w szoku. Podziwiam was za to, że nie zmieniłyście pracy, że nadal próbujecie coś osiągnąć w świecie mody. Serdecznie pozdrawiam Twoją koleżankę !

    OdpowiedzUsuń
  15. Co sądzisz na temat wieku modelek? Koleżanka startowała do jednej z polskich agencji i dowiedziała się, że jest za stara (17lat) na Japonie, a na Europe za niska (173cm) i współpracy nie podejmą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to dziwne, że dziewczyny,które maja ponad 20 lat pracują i świetnie sobie radzą, a tu młodą dziewczynę wysylają na ,,emeryturę,,

      Usuń
    2. O co konkretnie pytasz odnośnie wieku modelek?

      Usuń
    3. Co myślisz na ten temat. Czy to prawda czy zwykle spławienie dziewczyny. Teraz na rynku jest coraz więcej młodych modelek 13letnich,które nie zawsze radzą sobie emocjonalnie. Czy 17/18lat to naprawdę tak wiele?A może tu chodzi o wzrost?

      Usuń
    4. Tak z ciekawości. Jakie powinny być wymiary modelki przy wzroście 173-4cm?

      Usuń
    5. 17/18 to absolutnie nie za późno. Dziewczyny zaczynają przygotowywać swoje portfolio nawet w wieku 14 lat! Znam przypadki modelek, które rozpoczęły karierę w wieku 18-20 lat i świetnie dają sobie radę. Wszystko zależy od predyspozycji. Skompletowanie dobrej książki trwa wiele miesięcy, jednak dla chcącego nic trudnego. Zauważ, że agencje podczas castingów najczęściej szukają dziewczyn między 15 a 24 rokiem życiem. Jeśli Twoja znajoma została odprawiona z kwitkiem ze względu na wiek, stanowiło to jedynie głupi pretekst i wymówkę agencji. Na pewno nie jest "za stara" na modeling.

      Usuń
  16. Mam takie dziwne pytanie.. Ja jak schudłam, nawet za dużo... to zanikł mi okres. Czy ty nie masz takich problemów? Albo inne dziewczyny w tej branży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda nie jestem "w tej branży", dopiero planuję, ale odkąd zaczęłam ćwiczyć i się odchudzać, okres się już nie pojawił... Też nie wiem co robić :/

      Usuń
    2. Mam dokładnie to samo, dieta i ćwiczenia spowodowały problemy z miesiączkami ;/

      Usuń
    3. Kochane, okres zanika w momencie przesadnego wychudzenia organizmu.
      Sama doświadczyłam tego problemu w wieku 16 lat, kiedy ważyłam jakieś 47 kilogramów. Okres zniknął na cały rok, później pojawiał się bardzo nieregularnie. Byłam u ginekologa, wszystkie badania wyszły prawidłowo, jedynym problemem pozostawała moja waga. Lekarz kazał mi jak najszybciej wrócić do normalnych wymiarów, bo brak miesiączki to poważny problem i może w przyszłości utrudnić proces zajścia w ciążę.
      Od ponad trzech lat przyjmuję tabletki antykoncepcyjne, więc okres wywołuję sztucznie - przypuszczam, że gdybym je odstawiła, problem znów by się pojawił.
      NIE LEKCEWAŻCIE TEGO! Naprawdę nie warto wyniszczać młodziutkiego organizmu dla kilku lat sesji i pokazów mody...

      Usuń
    4. Więc czemu sama nie boisz się o swoje zdrowie?

      Usuń
    5. Boję, dlatego po spełnieniu marzenia o miesiącu w Tokio wróciłam do normalnego jedzenia - ważę już 4 kg więcej i zamiast 87 mam znowu 90 w biodrach.

      Usuń
    6. skoro się boisz to czemu bierzesz tabletki?? to też nie pomaga....

      Usuń
    7. Bo od czterech lat jestem w związku i nie chcę obudzić się pewnego dnia z rosnącym brzuchem.

      Usuń
    8. Ehh, ja też przez to przechodziłam, w efekcie czego musiałam brać hormony na przywrócenie okresu, zaczęło sie od tego, że musiałam, a raczej chciałam bo nikt mi nie kazał (byłam na rozmowie w agencji i dalsza współpraca odbyłaby się wtedy jakbym doszła do 90 cm w biodrach a mialam prawie 93), udało mi się ale długo sie nie nacieszylam bo zaczelam miec wlasnie problemy z okresem. W tym momencie mam w obwodzie tyle co miałam wczesniej, i teraz nie wiem co robic, bardzo chcialabym dalej cos robic w kierunku modelingu,bylam blisko ale znowu bym musiala schudnac i znowu bym miala problemy, a zdrowie jest jednak wazniejsze. Wiec jestem aktualnie w tzw 'zawieszeniu'....

      Usuń
    9. A przykład twojej koleżanki powiedziałabym przerażający, ja w ogóle nie wyobrazam sobie jak trzeba wyglac mając 85 cm w biodrach, toż to patyczek :(

      Usuń
    10. Wcale nie jak patyczak..mam 86 w biodrach, mam po prostu taką figurę. Jestem szczupła i tyle...

      Usuń
    11. To nie jest rasnący brzuch tylko cud Dziecko. Jakie egoistyczne podejście ! Zdrowy tryb życia na lewo i prawo a tu nagle tabletki żeby tylko korzystać z przyjemności

      Usuń
    12. Powstrzymam się od komentarza ;) Jeśli uważasz, że jestem egoistką, bo chcę zajść w ciążę po ślubie i po skończonych studiach, to już Twoja broszka. Nie ten blog, nie ten temat, komentarz nie na miejscu. Pozdrawiam.

      Usuń
    13. Haha Marta dobrze odpowiedziałaś ;)
      Jak najbardziej popieram Twoje myślenie 😊 Co do tematu to sama niedawno zaczęłam przygode z modelingiem jakieś 2 miesiace temu. Jestrm w bardzo znanej agencji i na szczęście nie mieli nic do moich wymiarów, tylko ostatnio zauważyłam że nie jem i chudne. Apetytu prawdopodobnie mogę nie mieć przez anemię jednak okres spóźnia mi sie 2 tygodnie i obawiam się że to może być powód do zmartwienia

      Usuń
    14. Haha Marta dobrze odpowiedziałaś ;)
      Jak najbardziej popieram Twoje myślenie 😊 Co do tematu to sama niedawno zaczęłam przygode z modelingiem jakieś 2 miesiace temu. Jestrm w bardzo znanej agencji i na szczęście nie mieli nic do moich wymiarów, tylko ostatnio zauważyłam że nie jem i chudne. Apetytu prawdopodobnie mogę nie mieć przez anemię jednak okres spóźnia mi sie 2 tygodnie i obawiam się że to może być powód do zmartwienia

      Usuń
    15. Marta, nie mam zamiaru Cie obrazac, Twoje zycie Twoje zasady. Zycze Ci wszytskiego dobrego! Pracy, ciązy, skubu i bycia fit zdrową i piękną. Uderzyła mnie jednak niespójność, gdzue Twoja wrażliwosc kloci się z tymi (wszyscy dobrze wiemy niezdrowymi) tabletkami i nietaktownym okresleniem rosnącego brzucha.

      Usuń
    16. ,,wszyscy dobrze wiemy niezdrowymi" Odpowiednio dobrane pigułki mogą jedynie dobrze wpływać na zdrowie. Oczywiście, możesz popisywać się ignorancją i zerową wiedzą medyczną (nie wspominając już o braku kultury i komentarzy do życia intymnego innych ludzi), ale nie mierz wszystkich swoją miarą. Mòwię to jako osoba, która od 7 lat bierze pigułki ze względów medycznych, antykoncepcja jest jedynie pożądanym skutkiem ubocznym. Wyniki badań mam fenomenalne. Gdy będę chciała zajść w ciążę, odstawię je, trochę się pomęczę, a potem zacznę brać znowu. Tak jak wszystkie moje koleżanki-mamy. Nie rozumiem też dlaczego określenia rosnącego brzucha jest nietaktowne. Ludzkie ciało i fizjologiczny proces ciąży nie ma w sobie nic nietaktownego. Jednym z elementów ciąży to rosnący brzuch. Jeśli odmawiasz sobie przyjemności seksu i przerzucasz ten problem na innych, zamiast komentować, idź sobie na rower.

      Usuń
    17. ,,wszyscy dobrze wiemy niezdrowymi" Odpowiednio dobrane pigułki mogą jedynie dobrze wpływać na zdrowie. Oczywiście, możesz popisywać się ignorancją i zerową wiedzą medyczną (nie wspominając już o braku kultury i komentarzy do życia intymnego innych ludzi), ale nie mierz wszystkich swoją miarą. Mòwię to jako osoba, która od 7 lat bierze pigułki ze względów medycznych, antykoncepcja jest jedynie pożądanym skutkiem ubocznym. Wyniki badań mam fenomenalne. Gdy będę chciała zajść w ciążę, odstawię je, trochę się pomęczę, a potem zacznę brać znowu. Tak jak wszystkie moje koleżanki-mamy. Nie rozumiem też dlaczego określenia rosnącego brzucha jest nietaktowne. Ludzkie ciało i fizjologiczny proces ciąży nie ma w sobie nic nietaktownego. Jednym z elementów ciąży to rosnący brzuch. Jeśli odmawiasz sobie przyjemności seksu i przerzucasz ten problem na innych, zamiast komentować, idź sobie na rower.

      Usuń
    18. Owulacja zanika, kiedy jest za mało tkanki tłuszczowej - to dla organizmu sygnał, że czasy za ciężkie, żeby ryzykować rozmnażanie. Mnie tego na biologii uczyli ;-)

      Usuń
  17. Ja trochę nie rozumiem co mają na celu takie wychudzone modelki. Przecież takich dziewczyn w świecie realnym prawie nie ma, więc i takich rozmiarów będzie się mało produkować. Do tego lansowanie niezdrowej mody i obsesji u młodych dziewczyn. Czy ubrania zaprezentowane na tak wychudzonych kobietach lepiej się sprzedają? Ktoś robił jakieś badania rynkowe w tym kierunku czy to bardziej "widzi mi się" projektantów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również kompletnie tego nie pojmuję, choć pracuję w branży już ładnych parę lat. Bardzo bym chciała, by kryteria na wybiegach uległy w końcu zmianie, a ubrania prezentowały zdrowo wyglądające nastolatki, a nie oblepione skórą szkielety.

      Usuń
  18. Faktycznie przykre jest to, co spotkało Twoją koleżankę. No, ale pewnie takie sytuacje przydarzają się modelkom nie raz. Ja osobiście nie wiem, co projektanci i inne osoby ze świata mody, widzą w takich wychudzonych kobietach. Bez urazy, ale jak czasami patrzę na niektóre dziewczyny, to wyglądają dosłownie jak kościotrupy.
    Wiadomo, że piękno, jest pojęciem względnym i każdy interpretuje je inaczej, ale takie wychudzone dziewczyny, wyglądają niezdrowo - nie ma w nich życia i radości. Może tylko ja to tak odbieram?

    Caaarolyn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Szalenie stresująca, a stresująca to spora różnica.
    Cieszę się, że prawie już wcale nie mam do czynienia z modelingiem.
    Większość obecnych modelek to wychudzone, brzydkie ufoludki. Absolutnie nie rozumiem obecnego zachwytu prawie albinoską (nienaturalną, bo np rozjaśnianie włosów i brwi) urodą.
    Okropne.

    OdpowiedzUsuń
  20. Straszna jest historia, którą opisujesz. I bardzo dobrze, że to robisz, bo to przecież NORMA. Zupełna codzienność, dla agencji i dla modelek. Tylko niestety najczęściej to modelka na tym cierpi (finansowo również agencja, ale nie o pieniądzach piszę). Moim zdaniem problem jest głębszy, bo wynika przede wszystkim z braku czasu - gdyby ubrania w showroomie były zaprojektowane dla normalnych ludzi, miałyby też ludzkie wymiary. Może to dlatego w showroomach pracują najczęściej 13-latki?

    OdpowiedzUsuń
  21. Życie. Każda branża rządzi się swoimi prawami. Wszystko idzie do przodu - kolejne skrajności. Aż strach co będzie dalej, a ludzie chyba lubią jak się nimi 'pomiata'.

    OdpowiedzUsuń
  22. Chociaz mi tez kazali schudnac, mam z tym duzy problem, przekroczyłam 20stke i trudno mi jest zejść do takich rozmiarów jak Twoja kolezanka, a co dopiero stracić głupie 3 cm w biodrach :-\
    Ćwicze, ograniczam ulubine jedzenie, i napoje a efektów nie ma..

    OdpowiedzUsuń
  23. Niezdrowa historia i przykra sytuacja. Dobrze, że koleżanka zachowała rozum i nawet na myśl jej nie przyszło "zrzucać".

    OdpowiedzUsuń
  24. mam 178 cm wzrostu, w biodrach 83 cm, w talii, 58 , ważę 47 kg... MIESZKAM we Florencji, jestem malarką, graficzką, byłą modelką, pisarką oraz wizażystką.. Uwierzcie mi, czuję się tu gruba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Twojej głowie. Mam 175 cm wzrostu i obecnie rozmiar 38. We Włoszech zawsze mam wrażenie, że jestem za wysoka i za szczupła. ;)

      Usuń
  25. Hej Marta, moglabys mi napisac w paru slowach jak to jest z zagranicznymi kontraktami modelek? Kto za to placi? I jesli agencja - to na zasadzie ze "ryzykuja" i nic nie biora od modelki, a dopiero jak cos zarobi to pobieraja czesc sumy? Czy z gory wpisuja sobie jako dlug modelki?
    Bylabym naprawde wdzieczna, z gory dziekuje i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za Twoje mieszkanie, przeloty, kieszonkowe płaci zagraniczna agencja. Jeśli nie zarobisz - agencja ponosi konsekwencje finansowe, Ty nie musisz niczego zwracać. Problem polega na tym, że każdą pracą wykonaną na kontrakcie spłacasz w pierwszej kolejności dług agencyjny. Dopiero po wyjściu "na plus" (opłacenia wszystkich wydatków poniesionych przez agencję), zaczynamy zarabiać na siebie.

      Usuń
  26. Dokladnie tak to wyglada! Pracowalam kazdy sezon w Mediolanie dla bardzo znanej marki, w tym sezonie zabookowali mnie jak zwykle i przylecialam specjalnie tylko na ta prace, bo mam juz 25lat i mam juz o wiele wazniejsze zajecia niz bieganie po castingach. Jednak po moim prYlocie i fittingu okazalo sie, ze inna dziewczyna pasuje lepiej do rozmiarowki i kolekcji i mi podziekowano. Ewentualnie moge schudnac i za 20dni przyjsc do pracy (to musialby byc bardzo "zdtowy" sposob odchudzania w tak krotkim czasie...). Podziekowalam:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Za chuda dla Celine, za gruba dla YSL. To musi być bardzo frustrujące, współczuję.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL