Marty radzą: modelka, która je za dużo

1/27/2014
Z. ma dzisiaj swój garbage day. Czekała na niego dzielnie przez calutki tydzień - od poniedziałku na sałatce bez dressingu i warzywach na parze. Warto było się przemęczyć, warto było zagłuszyć podstępne burczenie brzucha, bo oto dzisiaj w końcu nadszedł upragniony dzień wolności, dzisiaj Z. zaleje swój skurczony żołądek wodospadem Coca-Coli, zapcha go paczką serowych Pringelsów i zmrozi litrowym pudełkiem karmelowych lodów. Będzie jadła śmieci od rana do wieczora, rozpłynie się w morzu zakazanej słodyczy i zanurkuje w odmętach niedozwolonego świństwa. Żołądek Z., który codziennie trawi jedynie nabiał zero procent, warzywa i owoce, raz w tygodniu zostaje poddany ciężkiej próbie. Nic jednak nie stanie na przeszkodzie między Z. a jej jedzeniem. Nic nie jest w stanie zepsuć jedynego dnia rozkoszy, dnia rozpusty, istnej orgii zmysłów i pomieszania smaków. Jednodniowe szczęście Z. odpokutuje bólem brzucha i moralnym kacem. Następnego ranka obudzi się rozgoryczona, rozwścieczona i sfrustrowana, pobiegnie do łazienki, gdzie za pomocą centymetra oszacuje swoją wartość. Znienawidzi się za chorobliwą miłość do jedzenia, będzie żałować każdego chipsa, każdego ciastka i każdej łyżki lodów, jednocześnie czekając z utęsknieniem, aż żołądek zasuszy się na nowo, by móc rozciągnąć go następnym błogosławionym dniem śmiecia. Z. tylko jeden raz w życiu wsadziła palec do gardła, ale nie miała odwagi, żeby zwymiotować.

O. gotuje owsiankę na wodzie. Niezwykle długo i z przesadnym namaszczeniem, gdyż będzie to dzisiaj jej jedyny posiłek. Obawia się tylko, że może zgłodnieć wieczorem, panicznie boi się burczącego brzucha, truchleje na myśl o grających marsza kiszkach. Przyprawia owsiankę odrobiną soli i zastanawia się, czy nie podzielić porcji na dwa razy. Mogłaby wtedy bez wyrzutów sumienia zjeść połowę teraz, a połowę później. Czy to się jednak nie odbije na sylwetce? Przecież im później, tym lepiej smakuje jedzenie, tym łatwiej stracić głowę i pochłonąć zbyt wiele. Nie, myśli O., lepiej już zjeść teraz, jest wcześnie, pójdzie pobiegać, spożytkuje tą energię. Odpowiednia godzina to podstawa zdrowej diety. Kiedyś przecież potrafiła przeżyć dzień na jednym serku wiejskim.

Z. dostała dzisiaj pracę, dlatego O. spędza wieczór sama w domu. Nie spodobała się na żadnym castingu - obserwowała bacznie reakcje klientów. Włącza laptopa i gapi się w okno. Może powinna przefarbować włosy? Czuje się ostatnio taka pospolita. Żałuje, że nie ugotowała wcześniej więcej owsianki, ale na całe szczęście w lodówce czeka jogurt naturalny. O. szybko opróżnia niewielki kubeczek. Otwiera lodówkę. Zjada jabłko i banana. Gotuje ryż. Wychodzi do sklepu. Niesie dwie siatki, pełne zdrowia i witamin. Polewa ryż oliwą z oliwek. Zjada pomidora. Ogórka. Sałatkę. Gotuje owsiankę. Wychodzi do sklepu. Niesie jedną siatkę. Do owsianki dodaje czekoladę. Do czekolady dodaje porcję lodów. Zagryza słodycz chipsem. Zagryza chipsa zdrowiem. Ogórek, pomidor, sałatka, ogórek. Z wnętrza zamrażarki dobiega ją głos lodów. Zjada litrowe pudełko. Kładzie się na plecach i dotyka palcem brzucha. Boi się. Nie pójdzie zwymiotować. Wymioty definiują chorego na bulimię, a ona jest modelką, która zjadła raz za dużo. 


Razem z Martą, autorką bloga http://www.codzienniefit.pl/, postanowiłyśmy stworzyć cykl postów promujących zdrowy styl życia. Chcemy pokazać, że jedzenie pełnowartościowych posiłków, aktywność fizyczna dostosowana do indywidualnych możliwości oraz pozytywne nastawienie, mogą diametralnie odmienić codzienną rzeczywistość, uzdrowić nie tylko ciało, ale umysł oraz duszę. Cykl Marty Radzą rozpoczynamy bez znieczulenia - tematem trudnym i bolesnym. Zaburzenia odżywiania.

Tematem przewodnim stał się dla mnie problem kompulsywnego objadania, którego byłam świadkiem podczas jednego z wyjazdów na zagraniczny kontrakt. Opisane na początku notki dziewczyny mogły mieć inne inicjały, ale prawdą jest, że jadły w sposób niepokojąco chorobliwy: obie objadały się kompulsywnie.

Kompulsywne objadanie się - zaburzenie odżywiania polegające na przyjmowaniu przez osobę chorą ogromnych ilości kalorycznego jedzenia. Chory je, chociaż nie odczuwa głodu, pokarm staje się w jego przypadku katalizatorem dla rozładowania złych emocji i pocieszeniem w sytuacjach stresu. Jedzenie traci swą naturalną funkcję, przebiega w pośpiechu, nerwowo, chory nie jest w stanie kontrolować ilości przyjmowanych produktów, powstrzymać się przed jedzeniem, je aż do momentu przejedzenia i odczuwania przykrych dolegliwości fizycznych. Tego typu napady objadania się występują okresowo (...). W odróżnieniu od bulimii atak obżarstwa nie kończy się jednak prowokowaniem wymiotów, przyjmowaniem środków przeczyszczających czy lewatywą. W okresach kontroli chorzy próbują radzić sobie ze swoją rosnącą wagą, przechodzą na diety, próbują zwiększać aktywność fizyczną są to jednak działania podejmowane na krótką metę i w związku z tym nieskuteczneŹRÓDŁO


14 komentarzy:

  1. Pierwsza Wasza wspólna notka i już nie mogę doczekać się kolejnych z tego cyklu. Kompulsów i bulimików nikt nie zauważa. Znakomicie się maskują

    OdpowiedzUsuń
  2. bulimia jest potworną chorobą. tak bardzo skrajną. niebezpieczną. kryjącą się w cieniu a równie destrukcyjną jak anoreksja czy inna choroba psychiczna.

    OdpowiedzUsuń
  3. W momencie gdy przeczytałam ten wstęp, jeszcze o niczym nie wiedząc, pomyślałam: styl jak Marta H. :)
    Fajny pomysł dziewczyny:)

    OdpowiedzUsuń
  4. nieskończenie podoba mi się wstęp opisujący przebieg całego kompulsu, świetnie opisane. szczególnie fragment, gdy O. zaczyna maraton- bo wszystko jest opisane szybko, bez zbędnych słów, tylko jedzenie. dokładnie tak się wtedy dzieje- dzieje się szybko i nie ma nic oprócz jedzenia, na ten moment.
    i kolejna akcja która bardzo mi się podoba! sama jestem zwolenniczką normalnego, ZDROWEGO odżywiania z głową, bez głodówek i kombinowania. i chyba mogę nazwać się przykładem tego, że można osiągnąć i utrzymać sylwetkę nawet ,,modelingową" nie żyjąc o liściu sałaty i kubeczku jogurtu naturalnego (0%, rzecz jasna!). aż chętnie bym się przyłączyła do tworzenia takiej czy podobnej akcji, bo sama chętnie udzielam różnych rad dot. odżywiania, na vitalii dla przykładu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. pomożcie mi :( prawie codziennie robie tak, że rano jem malo popoludniu tez a na wieczor wyjadam wszystko z lodowki :( nie wiem co mam zrobic chcialabym schudnac ale czy jak bede jadla tak ja Ty Marta to schudnę? :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma innej rady, jak zmienić przyzwyczajenia. Nigdy nie schudniesz objadając się na noc. Rozplanuj posiłki racjonalnie - jedz co 2-3 godziny niewielkie porcje. Największe porcje na śniadanie, od obiadu ograniczaj wielkość posiłków. Lekka kolacja nie później niż na 2 godziny przed snem.

      Usuń
  6. Marta, prosimy opiszesz jak jesz gdy jestes na odchudzaniu i jakie cwiczenia? Obiecalas! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój sposób odżywiania się nie zmienia - opisywałam już na blogu, na co zwracam uwagę podczas odchudzania ;) Co do ćwiczeń, to nie mam niestety wiele do polecenia, gdyż jedyne, co robię to 8 minute buns na youtubie. Staram się ćwiczyć te 8 min codziennie, ostatecznie co drugi dzień. Przy obecnej pogodzie zrezygnowałam z biegania, próbuję wychodzić przynajmniej na krótkie, szybkie spacery. Na pewno sprawdzą się także ćwiczenia rozciągające na wysmuklenie sylwetki, ale nie mogę Wam polecać na blogu czegoś, czego sama nie wypróbowałam.

      Usuń
  7. Przejmująca historia i bardzo mądry wpis, czekam na kolejne! Całe szczęście, że Ty jesteś taka rozsądna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały post, jak zawsze u ciebie jest nie tylko co oglądać ale i dobrze poczytać:*
    z pozdrowieniami:*

    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam śledzic Twojego bloga, każdy temat jest ciekawy i lekki do czytania <3
    czasem wspominam o nim i o Tobie na swojej stronce :) zapraszam na facebooka : https://www.facebook.com/bestpolishmodelsbpm?ref=hl :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy temat,swietny post napisany z rozsądkiem...zainteresowal mnie twój blog,zawsze chciałam zostać modelka,ale nigdy nie odważylam się zrobić czegos w tym kierunku...teraz mam juz 28 lat i mam świadomosc tego,że przegapiłam swoją szansę...No ale twojego bloga poczytam z chęcia :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. wow. zapowiada się ciekawa seria i będę tu zaglądać - tym bardziej, że tematyka nie jest mi obca, sama piszę o ED, szczególnie BED i jak walczyć z uzależnieniem od jedzenia...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL