Takie sesje chce się robić!

4/26/2013

Maj 2009 - wspomnienia

4/21/2013
7 maja 2009
Ściągnęłam z internetu zdjęcia z Vogue'a i wcale nie jestem zaskoczona, że mnie rozczarowały. Nosiłam w sobie to przeczucie już od dłuższego czasu.
Ostatnio bez przerwy próbuję zorganizować i po swojemu przetasować świat. Rozpisać i zanalizować zawikłane pojęcia, rozpracować połączone przyczyną i skutkiem mechanizmy, przetłumaczyć podszyte ironią wytyczne. Gubię się i po omacku przeszukuję swój umysł w poszukiwaniu odpowiedzi. Błądzę i nie mam pojęcia, które drzwi uchylić za następnym podejściem, jaką drogę wybrać, dokąd skierować zamazaną przyszłość, na jakim fundamencie budować zrozumienie, a co za tym idzie - nieuniknione działanie.
Ruch, ciągle ruch. Czas, płynie czas.

17 maja
Nie ma miłości, jest tylko pożądanie. Nie ma klasowej osiemnastki, na której się nie zjawimy. Nie ma udanej imprezy, kiedy nas zabraknie.

noc z 1/2 czerwca
Sto lat, K.! Jesteś oficjalnie dorosły. Całkiem przereklamowane uczucie. Dzisiaj zamiast nauki postawiłam na rozwój artystyczny i w ramach Dnia Dziecka nareszcie pozwoliłam sobie na pierwszy odcinek piątego sezonu. Biedna Miranda została teraz matką.

3 maja
Informacja ze strony NAM: 
"Mamy kolejny powód do dumy, sesja z udziałem naszej modelki, Marty Nowackiej ukazała się w japońskim VOGUE. Urodę Marty docenił znany japoński fotograf Keizo Kitajimi."

Woohoo.

4 maja
Odebrałam mój dyplom, a widok Z. operującego srebrną cyfróweczką wynagrodził mi godzinne zamarzanie w ogrodzie Poświatowskiej. Siedząc tam nie mogłam wyrzucić z głowy obrazów jej skażonej chorobą, lecz namaszczonej życiem sylwetki. Ciągle widziałam przed oczami Haśkę, spacerującą boso po trawie, wychylającą się przez otwarte na oścież okno, głaszczącej wyprężony grzbiet kota, wystawiającą twarz do słońca. Jak ja bym chciała jakoś uczepić się przetrwania, wycisnąć z życia tę trochę prawdy, spełnienia, wieczności.

5 maja
Za tydzień o tej porze powinnam obudzić się w Paryżu. 
Słońce, mżawka, ulewa, mgła? 
Ipod, aparat, przewodnik, książka?



Mediolan, Wenecja

4/16/2013
Ci, którzy śledzą uważnie stronę wieszaka na facebooku, wiedzą już, że tydzień temu zostałam potwierdzona do agencji WOMEN w Paryżu, Nowym Jorku oraz Mediolanie. Celem mojej pierwszej (po kilkuletniej przerwie) podróży mają być Włochy! To dla mnie ogromna radość, nie tylko ze względu na możliwość odwiedzenia po raz kolejny jednego z najpiękniejszych miejsc na Ziemi, ale również podszkolenia języka, gdyż uczę się włoskiego od prawie dwóch lat. 
Prawdopodobnie po 20 czerwca będę już do Was pisać ze słonecznego Milano. Z tej też okazji wróciłam pamięcią do mojego poprzedniego pobytu na kontrakcie w Mediolanie. Cudowny czas, cudowni ludzie, cudowne wspomnienia! Dzisiaj mam dla Was porcję zdjęć zrobionych przeze mnie oraz moją przyjaciółkę, A. Enjoy!




Obiad ekspresowy

4/10/2013

POTRAWKA WARZYWNA

1/2 puszki cieciorki
opakowanie mrożonych warzyw (u mnie brokuł, kalafior, marchewka)
puszka pomidorów krojonych
1/2 czerwonej cebuli
olej/oliwa z oliwek
odrobina sosu sojowego
ulubione przyprawy (u mnie papryka słodka i curry)

Przepis jest banalnie prosty! Na oleju podsmażamy cebulę, dodajemy do niej odsączoną z zalewy cieciorkę. W tym samym czasie gotujemy na parze warzywa (lub ewentualnie wrzucamy je na parę minut do osolonego wrzątku). Dodajemy na patelnię, podsmażamy chwilę i zalewamy całość pomidorami z puszki. Doprawiamy do smaku sosem sojowym, curry i słodką papryką. Można podawać z ryżem, kuskusem lub makaronem.




CIECIORKA Z JAJKIEM I BROKUŁEM

kilka sporych różyczek brokuła
1/2 puszki cieciorki
garść sezamu
sos sojowy
1 jajko
łyżka oleju
1/2 niewielkiej cebuli
łyżeczka słodkiej papryki 

Brokuła gotujemy na parze al dente, kroimy na małe kawałki. Na patelni podsmażamy cebulkę, dodajemy brokuł i odsączoną z zalewy cieciorkę. Podlewamy sosem sojowym, dodajemy słodką paprykę i chwilę razem smażymy. Sezam podprażamy na suchej patelni (tylko do momentu, aż zacznie pachnieć - trzeba uważać, by go nie przypalić, bo nabierze gorzkiego smaku). Do warzyw wbijamy jajko i dokładnie mieszamy całość do momentu, aż jajko dobrze się zetnie. Całość posypujemy podprażonym sezamem. 

Tokio 2009 - Prima Aprillis

4/06/2013
30 marzec
Cały marzec przeleciał gdzieś nad moją głową. Świeci słońce, a parkową aleję, którą właśnie spacerujemy zabarwiły na różowo kwitnące kwiaty wiśni.

O cholera.
Lecę jutro do domu.

31 marzec, 5:45 a.m.
Tokio budzi się dla mnie po raz ostatni. Nigdy więcej zajadania smutku zbyt dużą ilością słodkiego gówna. Tym, co zafundowałam sobie wczoraj popołudniu można naprawdę rozerwać żołądek. 


10:16 a.m., Narita Airport
Jestem tak zmęczona, że nie potrafię się na niczym skupić. Po zakupach na Harajuku i w Kiddy Landzie poszłyśmy z roomie i Pau pożegnać Lexa. Pizza i sałatka, trochę potańczyłyśmy, zostawiłyśmy na parkiecie jak zwykle pijaną i wyczekującą przygodnego seksu Dashę i wróciłyśmy do domu. Zdrzemnęłam się może z godzinę. Zmęczenie odbiera mi nawet apetyt, a kupiłam sobie moje serowe chipsy, ostatniego rice ball'a i Oreo (nareszcie spróbuję tych słynnych ciasteczek!). Najlepsze w moim wcześniejszym powrocie jest to, że wiedzą o nim jedynie rodzice.

w samolocie
Jeszcze siedem godzin lotu. Ścierpłam cała, od stóp po samą szyję.

Utkwiłam w nieprzyjemnym pomiędzy - zmęczyło mnie Tokio, ale przeczuwam, że Częstochowa przygnębi. Próbuję przywołać jak najwięcej pozytywów związanych z powrotem, miejsc, do których tęsknię, ludzi nie widzianych od ponad miesiąca. 

coraz niżej
Czytając "Lalkę" zwróciłam na siebie uwagę stewarda, który okazał się Polakiem i dzięki jego uprzejmości popatrzyłam sobie przez okno na maleńką plamę Częstochowy. Boli mnie głowa. Zaczyna wychodzić zmęczenie i niewyspanie. Steward imieniem Bartek poinformował, że po tak długim locie ze zmianą czasową organizm potrzebuje 10 dni, by móc prawidłowo funkcjonować.

1 kwietnia, Częstochowa
w tramwaju
Wszystko jest takie znajome, polskie, zaczynające się od nowa, chociaż nie pozbawione starego porządku. Tłuste kobiety o śliwkowych włosach, pomazane flamastrem siedzenia w tramwaju, wieże katedry rozcinające niebo nad panoramą kamienic. Słońce.
Myślę cały czas o planowanej niespodziance - o wszystkich bliskich mi osobach, które spodziewają się mojego powrotu dopiero za tydzień. O mojej klasie, przede wszystkim o K. i czuję takie ściskanie w żołądku, taki stres, tak napinają mi się z nerwów mięśnie, jak przed żadnym pokazem, żadnym nowym wyjazdem, chyba nawet żadnym teatralnym występem.
Zadzwoniłam do S. - K. kończy o 15, więc o 15 będę czekać pod jego klasą.

10 kwietnia, Częstochowa
Park 3 maja
Powinnam wrócić dzisiaj. Dopiero dzisiaj rozpakować walizkę, zadzwonić do wszystkich przyjaciół, przeczytać list od Waniliowej, zasnąć we własnym łóżku obudzić się osiem godzin wcześniej i odetchnąć polskością. 
Dobrze jest tak, jak jest. W parku nasiąkniętym wiosną, z na nowo oswojonymi ludźmi, z lekcjami, na które już poszłam, z K., który rozpłakał się na mój widok. Ze słodyczami, które zdążyłam pochłonąć, z występem kółka teatralnego, nawet z grypą żołądkową, nawet z fizyką.

Na przekór zimie

4/01/2013
Pogoda za oknem zdecydowanie nas nie rozpieszcza, dlatego na przekór zimie otaczam się wszędzie żonkilami, a na tapecie mojego laptopa i telefonu rozkwitają kwiaty japońskiej wiśni. Postanowiłam również na blogu wprowadzić ciepły powiew i ogrzać Was słońcem wiosennych kampanii. Wzorzyste sukienki i dużo zieleni - zamiast wpatrywać się w smutny, zimowy krajobraz zapraszam dziś w podróż do krainy Wiosny :-)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL