Dietetyczne wzloty i upadki

12/08/2013
Przychodzi taki moment w trakcie odchudzania, kiedy kusi nas dosłownie wszystko. U mnie ta trudna chwila nastąpiła po jakichś dwóch tygodniach odmawiania sobie jedzeniowych przyjemności, kiedy obwód w biodrach nie drgnął nawet o milimetr. Jest to jedno z najtrudniejszych wyzwań diety - iść dalej naprzód, choć nie widać efektów. Niestety odchudzanie nie jest ani proste, ani przyjemne, szczególnie, kiedy nad głową wisi nam określony termin, do którego nasze wymiary powinny ulec zmianie. Do tej pory zawsze starałam się jeść zdrowo, dlatego nie kuszą mnie wcale chipsy i słodycze, jednak największym wyzwaniem okazuje się zmniejszenie normalnych żywieniowych porcji. Skutkiem ubocznym mojego odchudzania jest na pewno częsta irytacja i złe samopoczucie, które podkręca jednostajne myślenie o jedzeniu. Kocham dobrze zjeść, a walka z tą miłością nie pomaga w cieszeniu się codziennym życiem. Gdyby nie stalowa motywacja, która pcha mnie wciąż do celu, zamówiłabym chińszczyznę, zjadła drugą porcję żurku albo otworzyła paczkę solonych paluszków. 


Problemem na diecie, szczególnie dla młodej osoby, jest ograniczenie, a najlepiej całkowita eliminacja z diety alkoholu. Może zabrzmi to jak wyznanie alkoholiczki, ale dla mnie odstawienie piwa/wina/słodkich drinków to naprawdę ciężki orzech do zgryzienia. Każde wyjście ze znajomymi na miasto łączy się nierozerwalnie z wypiciem przynajmniej jednej porcji piwa. Okej, możemy oczywiście pozostać przy wodzie lub coli zero, ale... jaka w tym frajda, jaka przyjemność? Ciężko przetrwać domówkę, na której alkohol leje się strumieniami, a my uśmiechamy się do pozytywnie zaróżowionych twarzy zza szklanki z gorącą herbatą. W takich sytuacjach staram się minimalizować szkody poprzez zakup czerwonego wytrawnego wina, a przede wszystkim nie podjadać w trakcie picia, co - jak wiemy - nie jest najłatwiejsze.


"Alkohol wprawdzie dostarcza kalorie (ok. 7kcal/1ml) jednak organizm nie bardzo potrafi je spożytkować na jakieś konkretne cele. Nie tylko nie może nimi zasilić mięśni, płuc czy nerek, ale także zamienić ich skutecznie na tłuszcz. A więc powstaje pytanie, czy alkohol sprzyja tyciu? Odpowiedź brzmi: i tak i nie. Aby zrozumieć to dokładnie, w pierwszej kolejności trzeba sobie uświadomić, że z punktu widzenia organizmu - alkohol jest trucizną. Najbardziej toksycznym związkiem powstającym podczas jego rozkładu jest aldehyd octowy. To właśnie on powoduje bóle głowy, nudności i wymioty gdy wypijemy za dużo i odpowiada za uczucie kaca. Jeżeli więc alkohol jest trucizną organizm musi starać się go wyeliminować, za co odpowiadają nasze komórki wątrobowe. Jak się okazuje pewne związki w naszym organizmie odpowiedzialne za neutralizację alkoholu biorą także udział w rozkładaniu tłuszczu. Nic więc dziwnego, że w stanie nagłego zatrucia organizm nie będzie miał ochoty zajmować się spalaniem tłuszczu, tylko eliminowaniem trucizny. Rozkład tkanki tłuszczowej zostaje więc wstrzymany. Co więcej, jeżeli alkoholowi towarzyszyć będzie dobre i tłuste jedzenie (np. golonka z piwem ;) to nie tylko będzie to sprzyjać blokowaniu spalania tłuszczu ale także jego dodatkowemu odkładaniu. Czyli podsumowując tą kwestię, alkohol przede wszystkim czyni towarzyszące mu jedzenie pożywką dla tkanki tłuszczowej, sam natomiast ma niewielki wpływ na wzrost wagi. Gdyby było inaczej, większość alkoholików byłaby otyła, tymczasem jest odwrotnie. I tutaj tworzy się odmienny mechanizm...

Jeżeli piciu alkoholu towarzyszy brak jedzenia, alkohol działa "odchudzająco", a dokładniej mówiąc - wyniszczająco. Alkohol niszczy błonę śluzową przewodu pokarmowego oraz komórki wątrobowe i trzustkowe, w efekcie pogarsza się zarówno wchłanianie składników odżywczych jak również ich metabolizm. Organizm, nawet jeżeli dostanie nieco jedzenia nie potrafi go w pełni wykorzystać. Dodatkowo, metabolizm alkoholu wymaga dużego zaangażowanie różnych związków odżywczych, w efekcie czego dodatkowo wyjaławia z nich organizm. Po pewnym czasie dochodzi do całkowitej dewastacji organizmu. Na domiar złego alkoholik wykazuje także coraz mniejsze zainteresowanie jedzeniem. Obecność alkoholu we krwi zwiększa wyraźnie zapotrzebowanie komórek na tlen. Przy niedotlenieniu, nadmiar krążących kwasów tłuszczowych ulega półspalaniu, w wyniku czego powstają tzw. związki ketonowe, które między innymi hamują uczucie głodu.

Jak widać alkohol może więc działać dwojako, a czynnikiem decydującym o tym czy od niego tyjemy czy nie, decyduje przede wszystkim ilość i skład jedzenia towarzyszącego piciu."  ŹRÓDŁO

Napoje alkoholowe
Brandy 30 ml - 65 kcal
Gin 20 ml - 60 kcal
Koniak (1 kieliszek) 50 ml - 160 kcal
Rum (1 kieliszek) 30 ml - 120 kcal
Whisky 30 ml - 65 kcal
Wódka czysta (1 kieliszek) 50 ml - 110 kcal
Wódka słodka (1 kieliszek) 50 ml - 130 kcal

Wina
Białe wytrawne (1 kieliszek) 120 ml - 80 kcal
Białe wytrawne (1 butelka) 0,75 l - 500 kcal
Białe półwytrawne (1 kieliszek) 120 ml - 90 kcal
Białe półwytrawne (1 butelka) 0,75 l - 560 kcal
Białe słodkie (1 kieliszek) 120 ml - 110 kcal
Białe słodkie (1 butelka) 0,75 l - 700 kcal
Czerwone wytrawne (1 kieliszek) 120 ml - 80 kcal
Czerwone wytrawne (1 butelka) 0,75 l - 500 kcal
Czerwone półsłodkie (1 kieliszek) 120 ml - 92 kcal
Czerwone półsłodkie (1 butelka) 0,75 l - 575 kcal
Czerwone słodkie (1 kieliszek) 120 ml - 115 kcal
Czerwone słodkie (1 butelka) 0,75 l - 718 kcal
Różowe (1 kieliszek) 120 ml - 85 kcal
Różowe (butelka) 0,75 l - 531 kcal 
Domowe, owocowe (1 kieliszek) 120 ml – 110 kcal
Domowe, owocowe (1 butelka) 0,75 l – 700 kcal
Domowe, owocowe (bardzo słodkie, 1 kieliszek) 120 ml – 120 kcal
Domowe, owocowe (1 butelka) 0,75 I – 750 kcal
Madera (1 kieliszek) 120 ml – 118 kcal
Madera (1 butelka) 0,75 l – 718 kcal
Malaga (1 kieliszek) 120 ml – 163 kcal
Malaga (1 butelka) 0,75 l – 938 kcal
Porto (1 kieliszek) 50 ml – 83 kcal
Sherry wytrawne (1 kieliszek) 50 ml – 60 kcal
Sherry słodkie (1 kieliszek) 50 ml - 71 kcal
Wermut wytrawny (1 kieliszek) 120 ml - 114 kcal
Wermut słodki (1 kieliszek) 120 ml – 146 kcal

Likiery
Advocat 30 ml - 75 kcal
Ajerkoniak (domowy) 30 ml - 82 kcal
Curacao (mały kieliszek) 20 ml - 84 kcal
Kminkowy 20 ml - 32 kcal
Orzechowy 20 ml - 54 kcal
Ziołowy 20 ml - 40 kcal

Piwa
Piwo ciemne pełne (1 butelka) 0,33 l - 250 kcal
Piwo bezalkoholowe (1 butelka) 0,33 l - 80 kcal
Piwo Guinness (1 butelka) 0,33 l - 216 kcal
Piwo jasne pełne (1 butelka) 0,33 l - 230 kcal
Piwo Pilsner (1 butelka) 0,33 l - 144 kcal
Piwo słodowe (1 butelka) 0,33 l - 152 kcal
Piwo Porter (1 butelka) 0,33 l - 300 kcal

Problematyczne są także wszelkie rodzinne zjazdy i uroczystości. No bo jak tu wytłumaczyć cioci Halince albo Babci Zosi, że piętrzące się przed nami kaloryczne smakołyki możemy pożerać, ale jedynie wzrokiem? Jak po raz enty odmawiać śledzika, sałatki jarzynowej, urodzinowego tortu? Jak tu nie skusić się na kieliszek ajerkoniaku albo domowej nalewki taty? Tym trudniej tłumaczyć się ze swoich dietetycznych katuszy osobie bardzo szczupłej - mnie i tak w tej chwili każdy postrzega jako wychudzoną i niedożywioną. Ciężko wyjaśnić przeciętnemu człowiekowi, że różnica 1-2 centymetrów w zawodzie modelki naprawdę MA ZNACZENIE... Klucz do sukcesu? Nie poddawać się. Nawet cioci, nawet babci.

13 komentarzy:

  1. Ty jesteś taka chudziutka.. kto Cię chcę jeszcze bardziej wychudzić? :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Marta, uważaj na anoreksję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakiś tydzień temu postanowiłam, że nie będę pić na następnej imprezie i trafiło na domówkę. Efekt? Mimo że późno wróciłam, wyspałam się na uczelnie, nie umierałam z powodu bolącego brzucha (a ostatnio zdarza się po alkoholu), bawiłam się lepiej, niż zwykle i nie robiłam głupot ;)
    Najważniejsze to pozytywnie się nastawić.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszyscy wiemy, że nasz cudowny umysł, co za tym idzie nastawienie, to połowa sukcesu (porażki).
    Pamiętam moje odchudzanie, gdy wróciłam dużo większa z Azji; okazało się, że dieta nie wiele daje więc zwyczajnie zamknęłam temat po ok miesiącu.
    Nim się obejrzałam, po ok 2 miesiącach wróciłam do swych wymiarów czyli schudłam ok 4-5 cm jedząc NORMALNIE i ćwicząc jedynie w szkole na w-f'ie.

    Myślenie o tym by schudnąć tak na prawdę nas blokuje; wiem, ze dziwnie to brzmi ale przesadne chęci mogą nas zgubić.
    Jednak należy pamiętać, że jeśli mimo diety, ćwiczeń i nastawienia nasz organizm nie reaguje, tzn, że się buntuje, czyli nie powinniśmy naginać.
    Jednak inaczej reaguje na takie eksperymenty ciało 15latki a 25 latki

    Powodzenia, ale UWAŻAJ!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chudzinko! Mam nadzieję, że jak już wrócisz z Tokio, przestaniesz pisać o dietach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem ile i jak i co musisz zrobić przez pracę,ale naprawdą uważaj na siebie Mart.
    I jak wrócisz z kontraktu to leć do babci Halinki, cioci Wiesi, wujka Władka i zaszokuj ich wtedy biorąc dokładkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. mam tak samo,tez musze zgubic kilka cm z bioder i talii..:( łącze sie w bólu i doskonale Cię rozumiem..od pewnego czasu robie cwiczenia z mel b na posladki i owszem pupa sie podniosla i stala sie jakby twardsza,ale co o tym myslisz?czy biodra mi sie jeszcze nie zwieksza od tych cwiczen na posladki??(wiem,ze nie jestes znawca w tym temacie..ale chce poznac twoje zdanie)..prosze Cię bardzo o odpowiedz:) u mnie dieta nic nie dziala cm nie ida w dol,help///

    OdpowiedzUsuń
  8. I po problemie, bo nie piję alkoholu : ) Poza tym pogodziłam się z tym, że jestem kluskiem : )

    OdpowiedzUsuń
  9. Ufff. Dobrze , że nie piję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. oj tak, babcia wie najlepiej, ze sky is the limit:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hehehe dobry patent : ) Obserwuję ; * Bardzo świetny blog! ; )
    Zapraszam do siebie na nowo odświeżony blog : http://vizualny-swiat.blogspot.com/ Oraz info! : *
    Pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL