Czy Maciej Zień przesadził?

11/12/2013
Na stronie lula.pl czytamy:

W piątek późnym wieczorem, w kościele św. Augustyna przy ulicy Nowolipki w Warszawie, odbył się pokaz Macieja Zienia. Miejsce pokazu zostało ujawnione dopiero na kilka godzin przed samym wydarzeniem (zaproszeni goście poznali adres odczytując wiadomość sms).  Ten tajemniczy zabieg nie uchronił jednak organizatorów przed falą krytyki, która pojawiła się już w sobotni poranek.
Głos w tej sprawie zabrała nawet Kuria Warszawska, uznając, że miejsce święte zostało zbezczeszczone. Jednocześnie przedstawiciele Kościoła przeprosili wszystkich tych, którzy poczuli się danym zajściem urażeni. Niemniej jednak pamiętajmy, że ktoś wydał na pokaz zgodę.
W podniosłej, sakralnej atmosferze, w rytm muzyki znanej z horroru „Dziecko Rosemary” i melodramatu opowiadającego o homoseksualnej miłości dwóch mężczyzn - „Tajemnicy Brokeback Mountain” (prowokacja?), modelki  zaprezentowały najnowszą kolekcję zatytułowaną „Jestem”, która przenosi twórczość projektanta w zupełnie nowe obszary.

źródło: lula.pl

Rozumiem zamysł projektanta, doceniam oryginalność, jednak nie mogę pozbyć się niesmaku w ustach patrząc na wybieg pośrodku kościoła i celebrytów w ławkach, zamiast w pierwszych rzędach. Być może nie zaliczam się do osób religijnych, w kościele pojawiam się od święta, jednak przenoszenie pokazu do murów świątyni nie wydaje mi się wcale trafionym pomysłem. Człowiek od zarania dziejów potrzebował granicy między sferą sacrum, a tym co czysto ziemskie, więc dlaczego usilnie próbujemy się temu przeciwstawić? Polski projektant postanowił na jeden wieczór zamienić Dom Boży w dom mody. Brawo za odwagę. Tylko tak właściwie... po co? To, że dla medialnej wrzawy i małego skandalu chyba nikogo nie zdziwi i nie zaskoczy. Popsioczymy, pochwalimy, a projektant tym dłużej będzie na językach, im większe widowisko udało mu się stworzyć. Zauważcie jednak, że mało kto mówi o pokazie Zienia pod kątem prezentowanych sylwetek, mało kto skupił się na samej kolekcji, a to przecież ona powinna grać pierwsze skrzypce, to dla niej budowany jest wybieg, zatrudniane modelki. 

Wielcy projektanci, jak chociażby panowie Dolce i Gabbana, nie od dziś poszukują inspiracji w kościele, Biblii, religii, a święte motywy przelewają na swoje projekty łącząc sacrum z profanum. Mamy więc złote krzyże i różańce na szyjach modelek, mamy podobizny Matki Boskiej na bogato zdobionych sukienkach. W rozmowie z portalem Fashionologie.com Domenico Dolce bronił swych inspiracji:  Nie chcemy nikogo obrażać. Dla nas religia to część włoskiej tradycji, która nas fascynuje. Doceniamy jej piękno i głębię.  



Żyjemy w czasach, w których słowo "tabu" przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Kiedyś niewinny pocałunek na wizji oznaczał czerwony znaczek w rogu ekranu, dzieci zamykały oczy, rodzice zatykali im uszy. Dzisiaj powstają programy o młodych ludziach, dla których podstawą egzystencji są seks oraz pieniądze. Przed kamerą robią wszystko, mówią o wszystkim i pokazują wszystko. Sceny erotyczne w filmach nikogo już nie dziwią, a reklamy tamponów, durexów i maści dopochwowych bombardują nas przy niedzielnym rosole u babci. Uodporniliśmy się na to, czego "nie wypada". Oswoiliśmy to, co niezbadane. Chcemy więcej i możemy więcej, dlatego sięgamy po... wszystko.

Być może nie idę z duchem czasu, być może jestem staroświecka, ale mały światek polskiego showbiznesu trzymałabym z dala od kościelnych murów. Ustawiajmy się w błysku fleszy i reflektorów, a blask mszalnych świec pozostawmy wiernym.

Oświadczenie Kurii Metropolitalnej Warszawskiej


W związku z prezentacją projektów mody, jaka odbyła się w dn. 8 listopada br. w kościele św. Augustyna w Warszawie, Kuria Archidiecezji Warszawskiej oświadcza, iż Ks. Proboszcz parafii wyraził zgodę na powyższą prezentację w dobrej wierze i z zapewnieniem, że będzie to zamknięty pokaz strojów ślubnych. W rzeczywistości odbył się typowy pokaz mody, co stanowi nadużycie zarówno w stosunku do sakralności miejsca, jakim jest świątynia, jak również wobec zaufania, jakie wykazał Ks. Proboszcz odpowiedzialny za tę świątynię.
Wobec tego księża pracujący w par. św. Augustyna wraz z Kurią Warszawską wyrażają ubolewanie, iż doszło do tego rodzaju wydarzenia, przepraszają wszystkich, którzy mieli prawo poczuć się tym wydarzeniem urażeni oraz oświadczają, że zdecydowanie są przeciwni organizowaniu takich prezentacji w kościołach i innych miejscach sakralnych.

Ks. Rafał Markowski 
Rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej

5 komentarzy:

  1. Baaaaaaardzo mądrze to oceniłaś!
    W zupełności podzielam Twoje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. dla mnie rodzi się tylko pytanie - czy to wszystko odbyło się 'ze zmakiem' i czy świętość miejsca nie została hmmm że tak powiem zbezczeszczona? Jak zawsze znaleźli jakieś miejsce, żeby wzbudzić kontrowersje...

    OdpowiedzUsuń
  3. Może patrzę na świat zbyt cynicznie, ale wydaje mi się, że projektant wybrał właśnie dla wywołania skandalu. Czy wyszło mu to na dobre? Chyba nie do końca, wszędzie piszą o aferze, a nie o kolekcji. Z drugiej strony czy władze kościelne nie wiedziały na co się decydują? Śmiem powątpiewać, ale prawdy pewnie się nie dowiemy. Tradycyjnie pewnie leży gdzieś pośrodku :) http://afterparty.pl/exclusive_artykul,14005.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyjątkowo prostacka prowokacja. Podzielam Twoje zdanie w 100%!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL