Apertivo

6/26/2013
Na castingach idzie mi bardzo kiepsko, a co gorsza - nie ma ich zbyt wiele. Wczoraj co prawda aż cztery, ale z żadnego pracy nie będzie. Można to łatwo ocenić, gdyż zainteresowany klient:
a) robi modelce zdjęcie 
b) odkłada jej kompozyt obok całej sterty pozostałych
c) każe się przebrać w przygotowany strój, jeśli jest to casting do lookbook'a, prezentacji lub pokazu

Wczorajsza bieganina po castingach mnie wykończyła. Zaczęłam rano, doczłapałam się do domu o szóstej. Szybki prysznic, sprawdzenie maila z castingami na dzisiaj (tylko jeden od 10 do 12) i pobiegłam zobaczyć się z moją ukochaną "starszą siostrą", Anią i jej przyjacielem, którego poznałam przed ponad pięcioma laty. Usiedliśmy w bardzo przyjemnej knajpce na apertivo (Włosi wieczorami spotykają na się na drinka, przy zamówieniu którego mogą częstować się wszystkimi przekąskami oferowanymi przez bufet), stylizowanej na plażę, a położonej tuż przy sporym parku w centrum miasta. My z Anią, jak na modelki przystało, oprócz drinka i sycących przekąsek, zamówiłyśmy jeszcze piadinę i cheesburgera. Moja piadina wypełniona szynką parmeńską, serem i rukolą była po prostu przepyszna! Nie mogłam się nadziwić, że coś tak prostego i szybkiego w przygotowaniu może smakować aż tak dobrze! Po wypiciu dwóch drinków i objedzeniu się jak małe prosiaczki ;-) pojechaliśmy na spotkanie z przyjaciółką Ani, która tak, jak ona mieszka tutaj na stałe. Ostatecznie zebrała się nas sympatyczna sześcioosobowa gromadka i w takim składzie pojechaliśmy na ostatniego drinka, którego już nie dałam rady dopić... Imprezę skończyliśmy koło 2 w budce z włoskim fast-foodem, czyli chrupiącymi panini wypełnionymi przykładowo kotletem hamburgerowym. 

Dzięki Bogu mam tutaj wspaniałą przyjaciółką i grono serdecznych znajomych, którzy nie zmienili się nic a nic przez te wszystkie lata. Dzięki nim stres związany z kiepskimi castingami mogę łatwo przezwyciężyć, zapomnieć o wszystkich trudach, z którymi przyjdzie mi się borykać i odpłynąć w błogi stan relaksu, z uśmiechem na twarzy mknąć nocą po ulicach Mediolanu.











magic shoes!

kolejeczka przed castingiem






12 komentarzy:

  1. jadłabym :D trzymaj się i nie daj się!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia:) Dobrze, że masz przyjaciół blisko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. mm pychotka, uszy do góry nie ten casting to następny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Będzie dobrze : ) Prędzej czy później praca się znajdzie, a ile ciekawych przeżyć już masz :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda smakowicie, warto by było kiedyś pojechać i próbować te specjały. Nie poddawaj się ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajna relacja! trzymam kciuki za castingi <3 Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Najlepszy tekst : "jak na modelki przystało, oprócz drinka i sycących przekąsek, zamówiłyśmy jeszcze piadinę i cheesburgera" - uśmiałam się;)
    Tak to jest z tymi castingami, ale myślę, że warto się natrudzić i nie poddawać się;)
    Pozdrawiam,donna

    OdpowiedzUsuń
  8. Sushi *.* cale Szczęście życie to nie tylko castingi i masz okazje cudnie spędzić czas z bliskimi i nawdychac sie miasta ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. hmm może określmy to mianem "złej passy"? która mija ;) a potem szczęście jest ze zdwojoną siłą

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie tam pyszności dajom:D!
    Sprite zero widze po raz pierwszyxD

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL