Paris 2009 part 1

5/11/2013
Paryż. Wakacyjny, słoneczny, radosny, choć przepełniony cierpkim smakiem tęsknoty. Dobrze go wspominam, wiele się wtedy działo w moim nastoletnim zwariowanym życiu. Teraz, z toną obowiązków unoszących się nad głową niczym ciężka od deszczu chmura, trudno mi wyobrazić sobie, jak mogłam żyć tak beztrosko. Mimo matury i wiecznego nadrabiania zaległości po wyjazdach - imprezować, wychodzić ze znajomymi, czerpać z życia garściami. 

Co odróżnia Paryż od moich pozostałych wyjazdów?
  • Agencja zapomniała odebrać mnie z lotniska. Nikt nie przyjechał, więc czekałam na lotnisku jakieś 3 godziny, aż w końcu agencja zadzwoniła, podając mi adres mojego paryskiego mieszkania i kazała wziąć taksówkę do Paryża. 50 euro. Po fakcie nikt mi pieniędzy nie zwrócił...
  • Przez pierwszy tydzień mieszkałam ze starszą panią w jej prywatnym mieszkaniu (normalnie agencje umieszczają modelki razem w wynajmowanym przez siebie "apartamencie"). Miałam niewielki pokój, wyposażony w biurko i łóżko, z Internetem, który nie działał. Nie znałam w Paryżu nikogo, starszej pani całe dnie nie było w domu, a ja przesiadywałam wieczorami z jej wielkim kotem, oglądając na laptopie jedyny serial, jaki zdążyłam ściągnąć przed wyjazdem.
  • Moją kolejną współlokatorkę poznałam przed castingiem, na który obie nie potrafiłyśmy trafić. Ona również "wynajmowała" pokój u prywatnego właściciela. Szybko podjęłyśmy decyzję o pójściu razem do agencji i poproszeniu o wspólne mieszkanie. Powiedziałam, że w moim obecnym dostanę depresji, więc albo znajdą nam coś ładnego, albo będą płacić za psychiatrę. Następnego dnia pakowałyśmy walizki.
  • Po raz pierwszy w życiu usłyszałam od agencji, że jestem za chuda i muszę przytyć, bo w przeciwnym razie odeślą mnie do domu. Schudłam tak drastycznie w pierwszym tygodniu, gdyż z tęsknoty, stresu i dręczącej samotności nie miałam w ogóle apetytu. Żywiłam się głównie colą zero i zupkami Knorra przywiezionymi z Polski. Kiedy zmieniłam mieszkanie, moja kochana współlokatorka dostała od agencji rozkaz pilnowania, żebym zjadała śniadania i dużo pizzy ;-) Od tamtej pory pizza i popcorn królowały na naszym stole!







 









11 komentarzy:

  1. Jeden z najlepszych blogów na bloggerze! :)
    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmmm... jak tęsknię za Paryżem. To zdecydowanie moje m-ce na ziemi ^^ Super post. Pozdrawiam!
    http://designdetector.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne widoki, super zdjęcia :)
    Pozdrawiam,
    DaisyLine

    OdpowiedzUsuń
  4. Katem oka widzę to mieszkanie, ale sam metrażu salonu jest imponujący jak na Paryż ! :) ja tez będąc we Francji często spotkałam się z zachowaniami, które do głowy by mi nie przyszły w normalńym, profesjonalny, zorganizowanym życiu dorosłym. Paryż jest cudowny, zwłaszcza na wakacje czy tymczasową pracę :) lub jednodniowy wypad, jak mój wczoraj :D całuje !

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację trzeba dyskutować z agencją o lepsze warunki,bo jeśli się tego nie robi,raz traktują Cie gorzej,bo myslą,że nie potrafisz się odezwać,a dwa,że być może Ci to odpowiada? :)
    Super post, :)
    ślędzę jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju jak zazdroszczę :) Ale nie ma się co dziwić, taka uroda i ciężka praca to i nagrody są !

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, Paryż! Byłam tam cztery razy i myślę, że jeszcze niejeden raz tam wrócę. Kocham to miasto i całą jego specyfikę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Paryż, marzę, aby kiedyś tam zawitać, mam nadzieję, że mi się to uda :-) ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Paryż musi być cudowny, chciałabym móc kiedyś się tam znaleźć, chociaż po tym co napisałaś jestem zaskoczona , że właśnie tam doszło do takich niemiłych incydentów, pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Paryż :) ale takich jak Ty przygod nie mialam :)

    Zapraszam
    zdrowiezwyboru.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL