Telefon alarmowy

3/11/2013

Dzisiaj mija równo tydzień odkąd skradziono mi portfel. Być może stało się to na kampusie Uniwersytetu, być może podczas trwającej jakieś 3 minuty jazdy autobusem numer 222. O godzinie 11 portfel był ze mną, jednak, gdy o 13 sięgnęłam po niego do torby, by zapłacić za ukochane sojowe cappuccino, oblał mnie zimny pot. Był to pierwszy raz, gdy zginęło mi coś tak cennego i pierwszy raz, kiedy zostałam okradziona. Pierwszy "telefon alarmowy"? Oczywiście do mojego chłopaka, który uspokoił mnie i poinstruował, co robić w takiej sytuacji. Po długich godzinach nerwów, opuszczonych zajęć, blokowania karty i dowodu oraz prób umówienia się po ekspresową receptę na tabletki (ostatnie opakowanie, z którego wybrałam dokładnie połowę miałam ze sobą w portfelu) zadzwonił telefon, a przemiła pani z biura rzeczy znalezionych studentów UW poinformowała mnie, że ktoś znalazł w śmietniku mój portfel ze wszystkimi dokumentami i wspaniałomyślnie oddał we właściwe ręce. Za pomocą elektronicznej legitymacji znaleziono mój numer telefonu w USOSie i dzięki temu odebrałam wszystkie zguby - oprócz pieniędzy oczywiście.

Ta sytuacja uświadomiła mi, jak łatwo przychodzi nam wszystko, gdy mieszkamy w ojczystym kraju, gdy możemy w każdej chwili zatelefonować do bliskiej osoby, która uspokoi, wytłumaczy, pomoże. Jak bezpiecznie możemy się czuć, gdy w kryzysowej sytuacji istnieją dobrze nam znane instytucje, gdzie możemy pójść i wyjaśnić, co się stało. Jednak takie przypadki zdarzają się również na wyjazdach modelingowych - oj zdarzają, i to bardzo często! Do kogo więc wtedy powinnyśmy zadzwonić? Gdzie pobiec? Komu płakać w słuchawkę?

W takiej sytuacji pierwszym telefonem alarmowym powinien być ten do agencji. Tej, w której aktualnie pracujemy. Musimy mieć zaufanie do naszych bookerów, spokojnie wytłumaczyć, co się stało. Do agencji powinnyśmy zadzwonić w każdej kryzysowej sytuacji: kiedy zostaniemy okradzione, napadnięte, zastraszone, kiedy zauważymy, że jakieś niepożądane osoby kręcą się wokół naszego budynku, kiedy współlokatorki zbyt intensywnie imprezują w pokoju obok, nie pozwalając nam wyspać się przed ważnym dniem pracy, kiedy czujemy, że łapie nas grypa czy nawet zwykłe przeziębienie. Oczywiście żadna agencja nie jest wszechmocna i wszechwiedząca, a nie każdy booker będzie czuł potrzebę pomocy swojej podopiecznej, jednak zanim przyprawimy naszych rodziców o zawał serca spanikowanym telefonem, spróbujmy zaufać ludziom, dla których pracujemy i którzy podjęli się opieki nad nami. Jeśli agencja zagraniczna nie wykona żadnego ruchu, wtedy koniecznie zaalarmujmy do agencji-matki w Polsce!

***

Zostałam po raz kolejny otagowana w "blogerskiej zabawie" ;-) Tym razem przez Whiness, za co bardzo dziękuję i w końcu postanawiam odpowiedzieć na zadane mi pytania.

1. Trzy powody dla których warto według Ciebie pokochać zimę, to…
Wigilia, 25 grudnia, 26 grudnia. Nie znoszę zimy!
2. Trzy słodkości, z którymi pojechałabyś na bezludną wyspę… 
Fasolowe brownie, bananowo-kakaowe muffinki, masło orzechowe
3. Jaką potrawę ostatnio „udało” Ci się popsuć? ;) 
Często jestem skrajnie krytyczna wobec swoich kulinarnych zdolności. Stricte "popsutej" nie pamiętam.
4. Lubisz planować, czy wolisz żyć z dnia na dzień? 
Niestety ciągle planuję.
5. Kulinarna słabość, to…?
Szpinak, wszelkiego rodzaju sery i sushi
6. Jakie zwierzę egzotyczne chciałabyś mieć, gdybyś mogła założyć domowe mini zoo?:)
Małą pandę
7. W jakim mieście na świecie chciałabyś zamieszkać, gdyby nie było Polski?
Nowy Jork
8. Stukot kół pociągu czy gładki asfalt autostrady?
Odkąd zrobiłam prawo jazdy zdecydowanie autostrada ;-)
9. Czy jest jakaś dyscyplina sportowa, której jesteś fanką?  
Nie
10. Słuchasz jakiegoś radia? Jakiego?
Chilli Zet
 11.Do jakiego programu telewizyjnego chciałabyś zostać zaproszona jako gość? Pełna dowolność!
Chętnie porozmawiałabym sobie z Kubą Wojewódzkim


11 komentarzy:

  1. dobrze, że choć dokumenty odzyskałaś!
    zawsze problem z głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze że poruszyłaś tak ważny temat, ja też najpewniej zadzwoniłabym do chłopaka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. juz sobie wyobrażam tą panikę, ja zapodziałam gdzieś kartę do bankomatu i była histeria a co dopiero cały portfel

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ zimę MOŻNA pokochać! Polecam snowboard/narty/sanki/łyżwy :>
    Cieszę się, że historia z portfelem szczęśliwie się skończyła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, że nie uprawiam żadnych sportów zimowych i dlatego tym bardziej zima mnie nie przekonuje ;)

      Usuń
  5. już widzę w jaką ja bym wpadła panikę, dobrze , że przynajmniej dokumenty zostały odnalezione:) pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaaa!!! Co za ironia. Wlasnie jestem w Paryżu na kontrakcie i wlasnie wczoraj ukradli mi telefon. Teraz wchodze na Twojego bloga i czytam o kradziezach... Ale mimo wszystko dobrze, ze w moim przypadku nie byl to portfel.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. nawet nie wiesz jak miło się czyta o kimś takie drobnostki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojejku, ja to w pierwszej chwili bym zawału dostała :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie zazdroszczę sytuacji. Przypomniało mi to pewną sytuację, kiedy studiowałam. Zgubiłam pierwszego dnia całe pieniądze które miałam przeznaczone na życie na cały tydzień ;-( pomogły koleżanki z roku, gdyby nie one - nie miałabym co jeść ;-(. także wiem jak się czułaś ;-)
    łączę się w bólu ;-) 3maj się dzielnie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL