"Miłość, tak ona jed­na nie pod­le­ga upływo­wi cza­su, trwa"

2/14/2013

Jeśli musiałabym w jakikolwiek sposób opisać, czym dla mnie są Walentynki, na pewno nie przyszłoby mi do głowy "święto zakochanych". Dla mnie to po prostu dzień miłości - podstawowego budulca człowieczeństwa, fundamentu dla wszelkich innych uczuć i katalizatora wszystkich ludzkich działań. Miłości rodzicielskiej, miłości do zwierząt, miłości do swojej pracy,  do żony, męża, przyjaciół. Warto - zamiast w czekoladowe serce - zainwestować tego dnia w szeroki, szczery uśmiech.

Z okazji Walentynek post niecodzienny, niezwiązany w ogóle z tematem modelingu. Chciałabym wspomnieć dzisiaj osobę, która moim zdaniem najpiękniej potrafiła mówić o miłości, czyli częstochowską poetkę Halinę Poświatowską. Publikuję dla Was pracę napisaną przeze mnie na potrzeby konkursu literackiego w liceum (czyli baaardzo dawno temu ;p). Należało zinterpretować dowolny wiersz Haśki, a mój wybór padł na utwór:  

Halina Poświatowska to jest podobno człowiek 

i podobno ma umrzeć jak wielu przed nią ludzi 

Halina Poświatowska właśnie teraz się trudzi 

nad własnym umieraniem 



ona jeszcze nie wierzy ale już podejrzewa 

i kiedy w sen zagłębia lewą rękę to w prawej 

zaciska mocno gwiazdę - strzępek żywego nieba 

i światłem poprzez ciemność krwawi 



potem gaśnie za sobą wlokąc warkocz różowy 

ciemniejący na wietrze nocy groźnej i chłodnej 

Halina Poświatowska - te trochę garderoby 

i te ręce - i usta co nie są już głodne


Zanim zabierzecie się do czytania mojej pracy, zapraszam do zapoznania się z krótką notą biograficzną autorki, by lepiej zrozumieć jej zmaganie z rzeczywistością i trudną miłość do ludzi oraz świata.

Poetka urodziła się w Częstochowie jako Helena Myga. Uczyła się w gimnazjum "Nauka i Praca", a po jego zamknięciu w żeńskim I Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego.
Z powodu ciężkiej wady serca większość swojego życia spędziła w szpitalach i sanatoriach, gdzie też poznała swojego przyszłego męża Adolfa Ryszarda Poświatowskiego (także ciężko chorego na serce), którego poślubiła w Częstochowie 30 kwietnia 1954. Po dwóch latach małżeństwa, w wieku 21 lat została wdową. W 1958 dzięki zbiórce środków wśród Polonii amerykańskiej Poświatowska przeszła skomplikowaną operację serca w Stanach Zjednoczonych. Została 3 lata i studiowała w Smith College w Northampton. Po powrocie do Polski podjęła studia filozoficzne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Z Krakowem związane są ostatnie lata jej życia, pracowała wówczas na uniwersytecie. W 1967 stan jej zdrowia był bardzo zły, dlatego podjęto decyzję o kolejnej operacji serca, po której osiem dni później 11 października zmarła.
Grób Haliny Poświatowskiej i jej męża Adolfa znajduje się na cmentarzu św. Rocha w Częstochowie.
9 maja 2007 w jej rodzinnym domu w Częstochowie przy ul. Jasnogórskiej 23 otwarto Dom Poezji – Muzeum Haliny Poświatowskiej (część Muzeum Częstochowskiego), gdzie zgromadzono m.in. rodzinne pamiątki. Także w Częstochowie, w Szkole Podstawowej nr 8, istnieje izba pamięci poetki z jej pomnikiem wykonanym w naturalnych rozmiarach z żywicy przez częstochowskiego rzeźbiarza Szymona Wypycha. W roku 2007 odsłonięto w Częstochowie Ławeczkę Haliny Poświatowskiej.
(źródło: Wikipedia)


***

Halina Poświatowska to jest podobno człowiek

Listopad. Dalej kręci włosy na papiloty, chociaż wydaje jej się, że są ostatnio rzadsze, mniej lśniące, przyklapnięte, jakby zmęczone i smutne. Halina Poświatowska to jest podobno człowiek. Tutaj każde lustro chwyta jej spojrzenie, każde wystawowe okno pożera smukłą postać, a w każdym odbiciu prześladuje ją ona sama – najstraszniejsza, bo prawdziwa, naszkicowana samotnością i obszyta strachem. Szpitalne lustra zniekształcają twarz – myśli, przyglądając się sobie z bliska. Ostrożnie, bez pośpiechu, jak lekarz nasłuchujący organizmu pacjenta. Delikatnie marszczy brwi, zakrywa palcami okryte meszkiem pieprzyki. Smakuje kształt nosa, wielkość oczu, zarys wciąż czerwonych ust. Próbuje nie dostrzegać wszystkich zapadnięć skóry, osuwisk, żłobów wyrzeźbionych dłutem zmartwień, a jednak wyczuwa, że łzy płyną po jej twarzy wyznaczonym torem, jak rzeka, której kierunek ogranicza koryto.
Wyciąga szminkę, przeciąga kolorem po wargach, wydłuża rzęsy, zalotnie mruży oczy, okręca pukiel włosów na palcu, uśmiecha się, by w końcu opuścić ramiona i głowę, i całą siebie spuścić w otchłań sztywnej, białej pościeli, w przepaść wiecznie rozbudzonych nocy. Noc w szpitalu ma posmak nieporządku, bezładu i rozkładu, nierównomiernie rozsmarowanej farby. Szyby zdają się kurczyć we framugach, obrazy wylewać z ram, ciemność jest twarda, niedogotowana, surowy kawał mięsa, rozcinany dopiero chłodnym ostrzem świtu. Udaje, że się jej nie boi, że jest jej obojętna, ale kiedy gaśnie słońce, a następnie sztuczne światła lamp, kiedy ściany zaczynają kurczyć się od nierównych oddechów, szmerów w płucach, wijących się w pościeli ciał – ucieka. I podobno ma umrzeć jak wielu przed nią ludzi.
            Od nocy ucieka się w dzień, a od śmierci w życie. Każde zapisane słowo przybliża ją do poranka, każda uchwycona w kontekst myśl zamyka drogę śmierci. Słowo za słowem, oddech za oddechem. Serce trzepocze, skamle i ujada, tłoczy krew sprawnością inwalidy, z pośpiechem kaleki odmierza porcje życia. Noc nie przynosi nic oprócz umierania, czas wypełniony umieraniem, umieranie wypełnione czasem, podobno. Halina Poświatowska właśnie teraz się trudzi. Oddech za oddechem, księżyc, tętno, świt. Nad własnym umieraniem.
            Czym można się zabawić? Być może sensem. Poszukiwanie sensu to praktyczna rozrywka. Podobnie bawili się już w Grecji: Arystoteles i Platon, i Sokrates sączący truciznę, kropa po kropli, do ostatniego pytania. "Nihil est intellectu quin prius fuerit in sensu" - mówił Arystoteles, zachwalając sen – próbę generalną, zwieńczoną rozbudzeniem.
Zawołał Kochanowski: „Śnie, który uczysz umierać człowieka
I okazujesz smak przyszłego wieka,
Uśpi na chwilę to śmiertelne ciało,
A dusza sobie niech pobuja mało!
(…)Niech się nacieszy nieboga do woli,
A ciało, które odpoczynek woli,
Niechaj tym czasem tęsknice nie czuje,
A co to nie żyć, w czas się przypatruje.”
            Córko Nocy, bliźniaczko Hypnosa, ona bardzo by chciała sobie ciebie oswoić. Ona jeszcze nie wierzy, bo to podobno człowiek, a człowiekowi nie jest dane rozgryźć prawdy w całości, ani strawić odpowiedzi, ale już podejrzewa. Ani nie jest mu dane rozsupłać węzła życia, znaleźć równania na życie, upchnąć życia pod pierwiastek. I kiedy w sen zagłębia lewą rękę to w prawej zaciska mocno gwiazdę - strzępek żywego nieba i światłem poprzez ciemność krwawi. I walczy.
            Listopad. Różni ludzie przychodzą i odchodzą, różne dni, głośne i te ciche, różne odgłosy stóp na korytarzu, różne krzyki, różne fotografie na nocnych stolikach, różne cienie na ścianach, różne odczytane listy, różnie zapisane kartki, różnie spadające liście, różnie ułożone włosy, różne miłości, różnie oparte plecy na ławce, różne bukiety, różne tęsknoty, różne chichoty, pocałunki, rozmowy, szepty, echo, ciała. Bywa, że człowieczeństwo osuwa się jej spod stóp, pyta wynoszonych w ciszy przyjaciół, jak się żyje bez życia, ile można jeszcze złapać rozrywających pierś oddechów i potem gaśnie za sobą wlokąc warkocz różowy ciemniejący na wietrze nocy groźnej i chłodnej.
            Oto równanie doskonałe: ona, pióro i kartka papieru. Oto równanie doskonalsze: człowiek równa się życie.
Halina Poświatowska - te trochę garderoby
i te ręce - i usta co nie są już głodne.

15.04.2009r, Częstochowa



Zainteresowanych zapraszam na stronę poświęconą Halinie Poświatowskiej: http://poswiatowska.org/

12 komentarzy:

  1. O jeju! Nie spodziewałam się, że ją czytasz! Jejciu! Boże... Kocham ją całym sercem od kilkunastu lat, mówię jej wiersze z pamięci, prezenty to tylko jej tomiki <3 Ona i Pawlikowska-Jasnorzewska <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale piszesz, czytam z wielką przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam te poetke :-) swietna notka

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam, jak się nią zachwycałam w gimnazjum i liceum - zainwestowałam z sześć dych w opasły tomik wierszy i do dziś tego nie żałuję. Jak miło się czyta te zapisane ołówkiem przypisy nastolatki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham Poświatowską. A praca bardzo dobra, wiesz? Jestem pod wrażeniem`!

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam, czy Twoim zdaniem dziewczyna, która słyszy że jest ładna, zgrabna, ma 180 cm wzrostu, jednak ma spory nos - nie wielki i krzywy, jednak większy niż większość modelek ma szanse na bycie modelką, która faktycznie coś osiągnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, bo nie znam nosa tej dziewczyny.

      Usuń
  7. nie rozumiem dlaczego poezja przez tak wiele osób postrzegana jest jako ' nieciekawa i nic nie wnosząca do życia '

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam i cenię tę poetkę, ale nigdy, NIGDY nie potrafiłabym zinterpretować jej wiersza w tak piękny sposób, w jaki Ty to zrobiłaś. Miałam pod powiekami łzy. Jak już odejdziesz na modelingową emeryturę poświęć się pisaniu, być może masz talent taki jak sama Poświatowska.

    OdpowiedzUsuń
  9. Głupio się przyznawać, pierwszy raz czytam o tej poetce. Jednak zarówno wiersz, jak i interpretacja bardzo mi się podobają, mimo swojego smutku, pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chodziłam do liceum im. Haliny Poświatowskiej i czesto mieliśmy różne konkursy związane z jej twórczością.. w sumie dzięki tej szkole poznałam jej boski dar i właśnie z pragnienia wiedzy wyszukałam więcej informacji na jej temat.. jej uczucia, tęsknota za ukochanym, uwielbiam wiersz "kiedy umrę kochanie" i "jestem Julią"
    Przyjemnie jest czytać Twój post i oczywiście ten wiersz :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL