Barcelona '08 (pamiętnik)

12/05/2012
14 czerwca 2008 rok,
Barcelona
Wiesz, jak się czuję? Jak piłeczka ping-pongowa odbijana z różną siłą o przeciwne części stołu. 
I wiesz co? Postanowiłam w przyszłym tygodniu pracować. Brakuje mi Szwedki. Przez chwilę tworzyłyśmy naprawdę zgrany zespół: dwie Polski, Szwedka, Hiszpanka i Chinka. Oglądając filmy, dyskutując o chłopakach, odczytując nawzajem swoje horoskopy. W poniedziałek zaliczyłyśmy Starbucksa i centrum handlowe. Kupiłam piękną, czerwoną sukienkę, a W. najdroższą torebkę świata. Było sporo śmiechu, totalna głupawka przez całą drogę do metra. Dzisiaj chciałyśmy opalać się na plaży, ale przez okno balkonowe widzę szare, brudne chmury - pewnie zdecydujemy się na zwiedzanie. Teraz wychodzę do marketu, bo moja półka w lodówce świeci pustkami. Jogurty, pomidory, mleko, jabłka - kiepska mieszanka śniadaniowa. Chciałam iść z W., ale nadal słodko śpi, a ja zaczynam pomału umierać z głodu. Ciao.

16 czerwca 2008
Barcelona
Sama nie wiem, od czego zacząć. Zbyt dużo we mnie emocji, z którymi muszę się zmierzyć w pojedynkę. Mieszkanie opustoszało. Zniknęły z szafy zwiewne bluzki W., zwolniło się łóżko pod ścianą, pokój numer jeden powiększył się o niezapełnioną przestrzeń.
A więc przede wszystkim samotność. Dotkliwa pojedynczość, której nie doświadczyłam od dawna.
Po drugie nostalgia. Chociaż chwilowa, to jednak pompująca do serca gorycz z jednakową siłą.
Po trzecie tęsknota - dziwna, bo na wyjazdach przeważnie nieobecna.
To tylko ten dzień, nienaturalnie rozlazły, rozciągnięty przesadnie na strunach przygnębienia. Dziwne, że tęsknię już po jednym tygodniu. Byłoby inaczej, gdyby W. mnie nie opuściła. Nie miałabym czasu rozmyślać o domu ani odczuwać odległości. Teraz jest tu ze mną hiszpańska sprzątaczka, która hałasuje, porusza się, napełnia mieszkanie ciepłem obecności. Boję się jej odejścia. Mogłaby już ze mną zostać, nic nie mówić, pracować w ruchliwym milczeniu, ale być mi towarzystwem, cichym i namacalnym. Kiedy stąd zniknie pewnie osłabnę w swych postanowieniach i zadzwonię do rodziców podzielić się z nimi moją dzisiejszą chandrą. Już 17:30, niebo szare, będzie padać albo tylko postraszy. Zjadłam urodzinowe ciasto z Hiszpankami - Ariana kończy dziś 20 lat. Zwykły, suchy biszkopt, wcale nie było smaczne, ale nie wypadało mi odmówić, skoro imitowało tort ze świeczkami.
W. musi już teraz siedzieć na pokładzie samolotu, wyglądać przez okno, być może tęsknić. Za Polską, chłopakiem albo za mną i Barceloną. Pięknie nam razem było. Dużo uśmiechu i mądrości, dużo przyjaźni dostałam przez ten tydzień. Kolejna modelka obalająca mit zakochanej w sobie gwiazdy, samolubnej egoistki o wygórowanych ambicjach. Nowa porcja wspomnień, nowe przeżycia, ulotne chwile, do których będę wracać pamięcią, do których tęsknić, cieszyć się, że były i żałować, że minęły. 
K. pisała o klasowych wagarach. Szkoda, że mnie ominęło kolejne klasowe picie. Oglądałam zdjęcia na naszej-klasie, musiało być naprawdę świetnie. Chyba mam ochotę na kanapkę z serem i awokado. Zjem, a potem wyjdę na spacer. Pójdę pod Sagradę, pooglądam pamiątki. Może nawet kupię coś na poprawę humoru...








Upalny dzień na plaży z Rosjanką i Hiszpankami


Nasz pokój

Bałagan w naszym małym pokoju ;-)

z kochanymi Chinką i Szwedką

W. i ja

Mój uroczy widok z okna ;-)


"Moje" mieszkanie w Barcelonie


15 komentarzy:

  1. miło się czyta takie wspomnienia oraz ogląda zdjęcia,zapewne tęsknisz za "takim" życiem, pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny dowód na to, że życie modelki nie jest usłane różami. I nawet w tak śliczny miejscu, jakim jest Barcelona człowiek może czuć się źle. Mimo to miałyście bardzo ciekawą ekipę i urocze lokum. Bardzo podoba mi się ta szafka pod telewizor, niczym wyjęta z innej epoki. I kupować najdroższą torebkę? Szaleństwo ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Mieszkanko bardzo ładne, a ten widok z okna można rzec bardzo interesujący :D
    Ahhh... kolejna porcja wspaniałych wspomnień:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo wszystkich niepowodzeń, najwspanialsze wspomnienia!
    A powiedz mi, jak się dogaduje modelka na takim kontrakcie? Wiem oczywiście, że po angielsku, ale czy inne języki też jest dobrze znać? Jakie Ty znałaś i znasz? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Samotność bywa dotkliwa. Piękna Barcelona, piękne wakacyjne uśmiechy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nowa porcja wspomnień, nowe przeżycia, ulotne chwile, do których będę wracać pamięcią, do których tęsknić, cieszyć się, że były i żałować, że minęły.
    po prostu pięknie napisane, przeczytałam dopiero kilkanaście twoich postów, a mam wrażenie jakbym znała cię od zawsze... dziwne, jesteś niesamowita (w wyglądzie i w charakterze) ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak bolesna i ciężka musi być tęsknota... I samotność w obcym kraju. Przeszłaś przez to wszystko sama, więc nic Cię już nie zniszczy : *

    OdpowiedzUsuń
  8. Też nie lubię samotności, choć czasami jej potrzebuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. wyróżniłam Twój blog w zabawie Liebster Blog:
    http://whatilovethemostinside.blogspot.com/2012/12/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgodzę się z komentarzem wyżej, zazwyczaj nie lubię samotności, ale czasami rzeczywiście się przydaje.. za to jak to czytałam to autentycznie było mi smutno z powodu tego, że tobie jest smutno ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. I just stumbled over your blog! Its absolutely lovely and very inspiring! Would be really cool if we can follow each other. Please let me know xxx
    http://babyemilycloset.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  12. kocham twoje posty- wszystko takie prawdziwe
    ✻ ✻ ✻ ✻ ✻
    pozdrawiam ciepło;)
    OLA

    OdpowiedzUsuń
  13. jeju, świetna sprawa poznawać ludzi z różnych stron świata.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejku ale bym pojechała na takie wczasy do Barcelony ( oczywiście wiem, że Ty byłaś tam w pracy, ale często to chyba taka praca połączona z wczasami, no nie? )
    Podoba mi się tekst! Jest dużo emocji w tym co piszesz.
    Pozdrawiam, Donna

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam Twoje pamietnikowe posty.sa takie szczere

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL