Bajkowe zakończenie

10/05/2012
Praca dla Jill Stuart, którą opisałam w poprzednim poście okazała się koszmarem, jednak miała prawdziwie bajkowe zakończenie. 

Dziewczyny przyjeżdżające na kontrakty do stolicy mody, jak Mediolan, Nowy Jork czy Paryż nie zawsze dorastają w wielkich miastach, wśród obeznanych z najnowszymi trendami fashionistek, nie zawsze mają skąd czerpać inspiracje, nie zawsze stać je na ubrania ciekawsze i droższe od tych z osiedlowego sklepiku "Mariola". Czasem po prostu młody wiek staje się przeszkodą w wyrobieniu własnego stylu - ja kończąc gimnazjum wybierałam ubrania wygodne i niewyszukane, które być może sprawdzały się na szkolnym korytarzu, lecz na pewno nie wyróżniały mnie na castingach. W agencji uznano, że powinnam nieco odświeżyć dotychczasową garderobę "dzieciaka" i dodać sobie elegancji oraz lekkiego pazura. 

Pieniędzy za wykonaną pracę nigdy nie zobaczyłam, ale noszę je na sobie do dziś. 

JAC w kampanii Jill Stuart

Kilka dni po naszej nieszczęsnej pracy u Jill Stuart bookerka NEXT'a zabrała mnie i J. na "zakupy". Okazało się, że agencja postanowiła przeznaczyć zarobione dzięki showroom'owi pieniądze na ubrania, abyśmy mogły odpowiednio prezentować się na castingach. Nie do końca rozumiejąc, co nas czeka, weszłyśmy do ekskluzywnego butiku Jill Stuart w samym sercu Manhattanu, by po chwili znaleźć się w magazynie pod poziomem sklepu, pełnym strojów z poprzednich kolekcji. Bookerka wyjaśniła nam, ile pieniędzy zarobiłyśmy i w związku z tym, do jakiej kwoty możemy wybrać sobie ubrania. A było w czym wybierać!

Szalałyśmy w przymierzalni przez parę ładnych godzin, wybór był naprawdę trudny, bo projekty Jill Stuart to prawdziwe dzieła sztuki, w których każda kobieta może poczuć się wyjątkowa. Wracałyśmy do domu zataczając się pod ciężarem toreb wypełnionych po brzegi ubraniami oraz trzema parami butów, które dla siebie wypatrzyłam. Możecie sobie wyobrazić naszą radość z ponownego oglądania "zakupów", wypakowywania sukienek, przymierzania bluzek, przechadzania się w szpilkach po mieszkaniu, niczym po wybiegu Chanel ;-)

Był to jedyny raz, kiedy w zamian za wykonaną pracę otrzymałam stertę markowych ciuchów. Być może topmodelki dostają prezenty od projektantów, by pojawiać się w prezentowanych na wybiegu kreacjach już w parę dni po pokazie, jednak nie jest to przywilejem "przeciętnej" modelki. Nie dostajemy ubrań, które są nam przypisane na pokazie, nie dostajemy zniżek na zakupy u projektanta. Czasami do agencji zostają przysłane stroje dla konkretnej topmodelki, a jeśli nie przypadną jej do gustu - MY dostajemy te - bądź co bądź efektowne - "resztki".

18 komentarzy:

  1. Fajna przygoda zazdroszcze wielkich lupow.. ale to zawod dla wytrwalych i znoszacych dziwaczne spojrzenia ogladajacych Cie...nie chcialabym, zeby ktos patrzyl na mnie jak na towar...nie znioslabym!!! :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta ilość butów przyprawia mnie o zawrót głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że gdybym taką ilość kiedykolwiek zgromadziła we własnej szafie i tak chodziłabym w maksymalnie trzech ulubionych parach ;-))

      Usuń
  3. wow! naprawdę bajkowe zakończenie :D ojjj jak ja Tobie zazdroszczę !! :D już sobie wyobrażam jak szalałyście :D też tak chcę :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam szczęśliwe zakończenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteśmy z rewizytą..
    Musiało być miło w tej bajce :)

    Zapraszamy do Nas częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo... tylko zazdrościć takich zakupów !
    Masz co wspominać, bo to faktycznie jak bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. no to dobre zakonczenie jednak bylo.
    pozdrawiam
    http://thirtiesinthecity.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaczęło się źle, skończyło się dobrze :) Widzisz, jesteś przykładem na to, że jeśli na początku jest źle, to potem jest dobrze.
    Tylko trzy pary butów? :D Jestem istną butoholiczką i potrafię łazić po sklepach z butami i wzdychać do nich. A potem i tak chodzę w najwyżej trzech parach butów :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie można sobie wymarzyć lepszego zakończenia, myślę, że każda z nas marzy o tym żeby móc szaleć po takiej przymierzalni wypełnionej masą pięknych ciuchów i butów, co więcej z możliwością wyboru kilku łupów dla siebie:) A.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej, wyróżniłam Cię a swoim blogu :)
    http://relishmeals.blogspot.de/2012/10/85-saturday-chlebek-bananowy.html
    Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawy blog!
    zapraszam do mnie : )
    +onserwujemy ;>

    OdpowiedzUsuń
  12. spodobał mi się Twój blog! ciekawy bardzo, a doświadczenie ze sklepem świetne!

    OdpowiedzUsuń
  13. Podoba mi się jak piszesz, ciekawy temat i na pewno będę częściej zaglądać.
    Zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny blog, ciekawe wpisy. Fajnie się czyta. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Love this post!I think your blog is gorgeous with a lot of refreshing posts, which I like!
    Would you maybe like to follow eachother? Let me know xxx
    http://babyemilycloset.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  16. wspaniała przygoda, na pewno się czegoś nauczyłaś:*
    ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
    pozdrawiam;*
    ola

    OdpowiedzUsuń
  17. cudowna przygoda, jak widzisz zycie to moze miec bajkowe zakonczenie :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL