New York part 1

9/09/2012
2 września 2007
Do Nowego Yorku lecę tylko na miesiąc. Rodzicom ulżyło, mnie zresztą też. Tak tylko się męczę z upartą myślą, że może wcale nie jestem tam nikomu potrzebna, bo skoro chcą mnie tylko jeden miesiąc...
- Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy? - pyta mama, głaszcząc mój policzek. A ja nie wiem. Ja już czasami naprawdę nie wiem, czego chcę. Bo chyba jestem szczęśliwa, tak, jestem cholerną szczęściarą, ale wciąż jakiś drobiazg wymyka mi się z rąk. 

4 września 2007
Jeszcze nie wiem, czy podjęłam słuszną decyzję idąc do tego liceum. Dzisiejszy dzień odrobinę przygasił mój początkowy entuzjazm i zachwyt nad nową klasą. Paryż mnie chyba nie chce. Co prawda dopiero parę dni temu wróciłam z castingu, ale jakoś dziwnie i pusto czuję się bez tego szaleńczego tempa, jakiego nabrało moje życie. 

15 września 2007
Czasami bardzo chciałabym, żeby wszystko wróciło do cudownej fazy pęcznienia i oczekiwania. Taki ładny, kolorowy bąbel niewiedzy. Żeby tylko móc go jeszcze nie przekłuwać, żeby wrócić do tego gorącego dnia czerwca, kiedy nosiłam w sobie poczucie sukcesu i spełnienia większe niż dziś. Dzień pierwszych testów zapisał się w mojej pamięci swobodą, świeżością, szczerym uśmiechem od losu. Czułam się spełniona i niezależna, a bardzo odległa perspektywa wyjazdów nie budziła lęku, a jedynie podniecenie. Teraz muszę się bardzo mocno skupić, by zaufać sobie i oszukać strach, przepędzić smutek, nabrać do płuc optymizmu.

17 września 2007
Umówiłam się na sobotę z M. Ciekawe, czy tak samo naciskałby na spotkanie, gdybym nie powiedziała mu o swoim sukcesie w New Age Face. 
"Siema Marta, jesteś?"
Siema, nie ma mnie.

21 września 2007
Ludzie w pociągach są niezwykli, choć być może owa niezwykłość nie bierze się z nich samych, lecz ukradkowego sposobu ich podpatrywania. Mało mówią, więcej procesów rozgrywa się w ich głowach, ale mnie nie interesuje obca teraźniejszość, lecz przeszłość, z której wypłynęli, zarys osób, którymi kiedyś byli. Co przeżyli, ile zyskali, kiedy po raz pierwszy dotknęli ust dziewczyny, kiedy poczuły na sobie wzrok chłopaka. Przeszłość fascynuje, bo istnieje w swojej nieodtwarzalności, bo naznacza człowieka niezniszczalną siłą. Przeszłość wodoodporna, niereformowalna. W poniedziałek kurier dostarczy mi paszport z moją własną, osobistą wizą. Dobrze, że mam to już za sobą - stres, nerwy, a potem kilka godzin drętwego czekania w ambasadzie. Pojutrze Warszawa, bo casting do Japonii. Chyba nawet mam apetyt na tę odrobinę szaleństwa, kolejny dzień wyrwany z normalności, z poukładania.

24 wrzesień 2007
O 13:00 casting w agencji. Zakładam czarną sukienkę, obrysowuję kredką oczy, do torby wrzucam szpilki. Ciekawe, czy powiedzą mi coś nowego o Nowym Yorku czy znowu wcisną w kącik i każą spokojnie czekać na swoje pięć minut przed miniaturowym obiektywem japońskiego aparaciku. Potem obiad i do pociągu.

6 październik 2007
Strasznie pędzę z nauką, bo chcę wszystko podgonić przed wyjazdem, nałapać jak najwięcej dobrych ocen, by mieć już jakąś podstawę, jakiekolwiek oparcie po tych czterech tygodniach w Nowym Yorku. W przyszły piątek już mnie tu nie będzie. Jak będę się czuła? Gdzie będę mieszkała? Co jadła, co robiła? Czy zwariuję z tęsknoty?

10 październik 2007
- Za tydzień o tej porze będę już bardzo szczęśliwa, bo zostanie tydzień mniej do twojego powrotu - powiedziała mama. Chciałabym już zacząć pędzić do przodu, wcisnąć na stopy szpilki, uśmiechnąć się do obiektywu aparatu. Nie czuć tęsknoty, nie dusić się miażdżącą odległością od domu, po prostu pędzić przez Nowy York.


17 komentarzy:

  1. Masz bardzo przyjemny sposób pisania, a to, że piszesz o rzeczach, które nie są "dostępne" dla wszystkich śmiertelników, sprawia, że chce się Ciebie czytać. Z niecierpliwością wyczekuję następnej notki. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. genialne zdjęcia <3
    + Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie na moim blog :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzy dni z rzędu w pracy od rana do wieczora a tu już dwie notki :) Naprawdę cieszę się, że stworzyłaś tego bloga, że dzielisz się z czytelnikami swoimi wspomnieniami z Twojego etapu w życiu jakim był modeling.
    Czekam na dalszy ciąg :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajnie opisujesz to, co robiła ; ) Z przyjemnością zaglądam na tego bloga ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Nowy Jork - kojarzy mi się z milionami pędzących istnień i energią, bardzie chciałabym to miasto kiedyś zobaczyć i poczuć, zazdroszczę wyprawy!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham miasta, które nie śpią:*:*:*:*
    marzenie!!
    ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤
    pozdrawiam:):* i jak zawsze zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie rozumiem co dziewczyny widzą w pracy modelki...? zamiast skończyć dobre studia i znaleźć normalną pracę męczą się i dają wykorzystywać koncernom, pustej modzie,.. wiecznymi lotami z kraju do kraju, .. bieganiną z castingu na casting, ...głodówkami (nie znam modelki która nie byłaby na wiecznej diecie), tylko po to że może gdzieś ktoś was zauważy i wyłapie z tego tłumu marzących o sławie? Bo przecież o to chodzi. O sławę. Każda chce mieć pozycję niczym Anja Rubik...Tyle dziewczyn tak myśli i udaje się jednej na milion.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chodzi o sławę. O sławę, o pieniądze, o sukces, o przyjaźń, o podróże, o nowe doświadczenia, o szkołę życia, o najpiękniejsze wspomnienia.

      Usuń
  8. Świetny styl. Miło się czyta:) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  9. rewelacyjne zdjęcia ! i potwierdzam komentarz Carolyna, że świetnie się Ciebie czyta

    OdpowiedzUsuń
  10. przypadkowo odkryłem tego bloga i powiem Ci ,ze , strasznie Ci zazdroszczę! Marzy mi się NY tak bardzo, jak nie wiem co. i w ogóle, ta uroda, zdjęcia, cały blog , podoba mi sie tu wszystko. powodzenia w przyszłości moja droga ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdjęcia z polaroidów mają niesamowity klimat... A wyjazdu do NY zazdroszczę, bo to moje marzenie od dawna! Zdjęcia są super:)

    OdpowiedzUsuń
  12. milo sie czyta, poprosze o wiecej detali..jak np. gdzie Cie zakwaterowali, jak wygladala sama praca z fotografem/stylista itd.
    pozdr.
    beata

    OdpowiedzUsuń
  13. niesamowite,absolutnie rewelacyjne jest to co tu piszesz.świetnie że tak realistycznie oddajesz rzeczywistość modelki-bez przerysowań czy to w pozytywną czy negatywną stronę.bardzo Ci dziękuję,Twój blog rozjaśnił mi trochę w głowie :) jestes wspaniała!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL