Dieta modelki, czyli wieszak wieszakiem, lecz anoreksji mówimy NIE!

9/03/2012
Na początku chciałam Wam serdecznie podziękować za wszystkie miłe komentarze i maile. Odzew z Waszej strony, każde pytanie i każdy nawiązany kontakt to dla mnie najlepsza radość z prowadzenia bloga!

W jednym z maili padło pytanie o dietę modelek i kwestię odchudzania. Planowałam poruszyć ten temat nieco później, jednak zdecydowałam, że im wcześniej, tym lepiej. Modeling faktycznie niesie ogromne niebezpieczeństwo dla młodych, podatnych na wpływy innych osób, dziewczyn, które każde słowo krytyki połykają tak łapczywie, że staje im w gardle lub osiada na żołądku. Sama tego doświadczyłam i przyznaję od razu - mój sposób odżywiania również przez bardzo długi czas odbiegał od normy. Z drugiej zaś strony ludzie uwielbiają demonizować sposób, w jaki modelki dbają o swój wygląd. W tym zawodzie trzeba jeść niewiele, to fakt, jednak często i zdrowo! To praca, jak każda inna i dlatego wymaga od dziewczyn wiele energii, której żadną miarą nie wyprodukujemy, głodząc się i odmawiając sobie wszystkiego.





MIT NUMER 1: 
MODELKI NIC NIE JEDZĄ

Dieta modelki, tak jak sposób odżywiania się każdego człowieka, jest kwestią indywidualną i zależy od wielu czynników. Poznałam dziewczyny, które z powodu swojej chorobliwej chudości, posądzane były o anoreksję, bulimię i inne, zatruwające ciało i duszę, zaburzenia, podczas, gdy same zainteresowane nie wyobrażały sobie dnia bez hamburgera, ociekających tłuszczem frytek, majonezu czy naleśników z Nutellą. Nie jestem dietetyczką i tego zjawiska wytłumaczyć nie umiem, szczerze zazdroszczę osobom, wyposażonym przez naturę w ultraszybką przemianę materii i geny "naturalnego wieszaka" ;-) Dawniej utrzymanie idealnej figury nie stanowiło dla mnie żadnego problemu, z wiekiem jednak okazuje się to coraz trudniejszym wyzwaniem. Dieta piętnastolatki będzie zatem o wiele mniej restrykcyjna niż 25-letniej weteranki wybiegów. Dziewczyny z tendencją do przybierania na wadze spotka więcej wyrzeczeń niż te, których metabolizm osiąga prędkość rakiety. Nic odkrywczego, takie same zasady panują w świecie mody, jak i poza nim. 




MIT NUMER 2:
MODELKI JEDZĄ WACIKI

Nie wiem, kto to wymyślił, ale musiał mieć bogatą wyobraźnię i daleko posuniętą inwencję twórczą. Nigdy nie poznałam modelki, która żywiłaby się watą inną, niż cukrowa, lecz jeśli takie wypadki faktycznie miały miejsce - gratuluję pomysłowości i poczucia humoru. Żołądek na pewno gratulował nie mniej, niż ja teraz.




MIT NUMER 3:
ISTNIEJE JEDNA "DIETA MODELKI"

Przy opracowywaniu tego postu, z czystej ciekawości wpisałam w wyszukiwarkę "dieta modelki". To, na co natrafiłam wprawiło mnie w osłupienie. Do tej pory nie jestem pewna, czy się śmiać, czy płakać. Na portalu http://kobietyn.eu czytamy:

"Dzisiaj przygotowaliśmy dla was zestawienie kilku przykładowych diet modelek. Myślę, że was zniechęcą do marzeń o byciu modelką. Dieta modelki jest z reguły skrajna i wymagająca wręcz ekstremalnego głodzenia się, dodatkowo w dłuższym okresie czasu jest to skrajnie negatywne dla naszego organizmu. Ogólnie jak rzucicie okiem na poniższe przykłady diety modelek to zdecydowanie stwierdzicie same, że modelki ogólnie mają przechlapane. Są to przykładowe jadłospisy stosowane przez modelki, każdy z nich przyporządkowany jest na jeden dzień.
  
Dieta modelki nr 1.
 Śniadanie: szklanka wody lub soku owocowego, filiżanka kawy.
Obiad: sałatka z warzyw, od święta kilka kropli majonezu, gotowana lub grillowana ryba.
Kolacja: sałatka lub rybka (znowu???).
Do tego absolutny zakaz podjadania czegokolwiek i podobno spożywanie dużych ilości kawy co sprzyja przemianie materii.

Dieta modelek nr 3.

Śniadanie: szklanka wody z rozpuszczoną tabletką multiwitaminy (grunt to zdrowa chemia), kawa albo zielona herbata, 70 gramów chudego twarożku, albo szklanka mleka i jakiś owoc.
Obiad: 200 g. kurczaka lub indyka, zielona sałata z oliwą z oliwek i wyciśniętym sokiem z cytryny.
Kolacja: Omlet z dwóch jajek, zielona fasolka lub marynowany seler, do tego może być, jogurt naturalny bez cukru.

Jadłospis modelki na kolejny dzień

Śniadanie: Kawa i jabłko lub inny owoc w zależności od sezonu.
Obiad: Krem szpinakowy, 150g. chudego mięsa (nie smażonego – ciekawe kto im to grilluje??), surówka z białej kapusty i marchewki lub sama tarta marchewka.
Kolacja: Herbata lub woda, sałatka z tuńczyka z warzywami.
Ogólnie są to raczej skrajne przypadki dietetyczne, a wręcz nawet ekstremalne, niby da się przeżyć, ale ze swojego punktu widzenia wytrzymałabym na takich dietach może z miesiąc, a tu cały sęk w tym, że tego typu dyscyplinę dietetyczną modelki stosują cały czas."
 (http://kobietyn.eu/dieta-modelek/)

Nie spotkałam na swojej drodze ŻADNEJ modelki, która byłaby na takiej, lub podobnej diecie. Konkretną, rozpisaną z góry dietę otrzymujemy od naszej agencji w przypadku, gdy nasze wymiary osiągnęły punkt krytyczny tuż przed ważnym wyjazdem, pokazem, sesją zdjęciową i w krótkim czasie MUSIMY pozbyć się zbędnych centymetrów. To jednak zawsze diety opracowane przez dietetyka, który zna się na rzeczy i nie doprowadzi nas do skrajnego wyczerpania organizmu.


Uprawianie sportu to kwestia gustu i własnych upodobań. Biegamy, skaczemy na skakance, kręcimy bioderkami przy użyciu hula-hop, wyciskamy siódme poty na siłowni, rozciągamy się na jodze - pełna dowolność w doborze dyscypliny, częstotliwości ćwiczeń i ich intensywności. Co by nie mówić, najlepszą forma wysiłku fizycznego dla modelki jest codzienne bieganie po mieście na castingi ;-)

Nie będę ukrywać, że zawód modelki bywa niebezpieczny, gdy na scenę wkracza problem odchudzania. Cały interes kręci się wokół naszego ciała, któremu powinnyśmy poświęcać wiele uwagi: dostarczać odpowiednich składników odżywczych, wzmacniać, rzeźbić, ujędrniać, nawilżać drogimi kremami. W pewnym momencie można zwariować i rozpocząć niebezpieczne kombinacje z własnym zdrowiem. Mieszkałam z dziewczynami, które potrafiły przeżyć cały dzień na jednym serku wiejskim. Mieszkałam z takimi, którym zdarzało się wymuszać wymioty za zamkniętymi drzwiami łazienki. Niektóre karały się za zjedzenie o kęs za wiele. Nie potrafiły mówić o niczym więcej, niż o jedzeniu. Poznałam takie, które kontrolowały, co lądowało na talerzu pozostałych, bacznie obserwowały zjadane przez innych porcje, by samej poprzestać w odpowiednim momencie - pozostać zawsze o krok do tyłu w jedzeniowym maratonie. Spotkałam się z różnymi rodzajami zaburzeń odżywiania, jednak najważniejsze w tym zawodzie to POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI. Jeśli uwierzymy, że jeden centymetr w tą czy w tamtą umniejsza nasze szanse na bycie atrakcyjnym człowiekiem, rozpoczniemy chybotliwy taniec tuż nad przepaścią. Agencje pragną, byśmy były idealne, jednak żadna nie pozostanie obojętna na poważne problemy zdrowotne i psychiczne, takie, jak anoreksja czy bulimia (zainteresowanych tym problemem odsyłam TUTAJ). 
Konkretne przypadki jedzeniowych odstępstw od normy, również moich, pojawią się jeszcze na pewno przy okazji kolejnych postów.

Osobiście uważam, że idealne wymiary prezentowały topmodelki lat 90tych. Piękne, kobiece kształty, zdrowo wyglądające ciało - wysportowane, a nie będące tłem dla wystających z niego kości. 








31 komentarzy:

  1. Podoba mi się że łamiesz stereotyp głupiej, wygłodzonej modelki i piszesz mądrze i z sensem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny post,ja na takiej diecie tez za nic bym nie wytrzymala. Od losu dostalam "geny chudosci" od rodziny ze strony taty gdzie kazdy wyglada jak patyczak ( no coz taka nasza uroda. Tez bardzo mi sie podobaja ksztalty modelek z lat 90-tych - szczuple, ale kobiece :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za zaproszenie na Twojego bloga :) Podoba mi się to, że poruszasz ciekawe tematy. Dodałam się do obserwatorów Twojego bloga :)

    http://anna-and-klaudia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy post. Fajnie piszesz i poruszasz interesujące tematy ;)


    www.izabielaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że kilka tygodni temu znalazłaś mój blog. Miałaś rację, rzeczywiście tematyka mnie interesuje. Dodawaj więcej postów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dietę układaną przez specjalistów rozumiem i nawet mogę poprzeć... Ale inne są niebezpieczne!

    OdpowiedzUsuń
  7. mamy sporo wspólnego :) w jakich krajach byłaś na kontrakcie :)


    www.classicorcool.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo pouczający post, będę tu zaglądać częściej i zapraszam w wolnej chwili do mnie, A.

    OdpowiedzUsuń
  9. Post jest genialny!!!! Dużo mitów:P jestem zachwycona twoim blogiem i 3mam kciuki:):*
    Z przyjemnością obserwuje:*:*
    ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★
    pozdrawiam i jak zawsze zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. kolejny świetny post :D
    ja na szczęście mam bardzo szybką przemianę materii i nie muszę się przejmować dietami :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy wpis, chętnie przeczytałam i pooglądałam filmiki. Ty także jesteś modelką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym nie była, nie prowadziłabym bloga o takiej tematyce. Wyjaśniłam tą kwestię we wcześniejszych postach :-)

      Usuń
  12. Obserwuję Twojego bloga, bo jest naprawdę interesujący i zawiera konkretne informacje. Z niecierpliwością czekam na następny post.

    OdpowiedzUsuń
  13. Stereotypy i mity, które opisałaś wyżej są niezwykle irytujące. Dlatego dobrze, że powstają takie miejsca w sieci, gdzie są one łamane!
    To chyba już tak jest, że puszyste panie, którym nie zależy na swoim wyglądzie, a mają pecha w postaci słabej przemiany materii nie potrafią zaakceptować tego, że ktoś może mieć inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrze, że poruszasz takie kwestie!
    Brawo.
    http://a-cup-of-ideas.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. HAHAHA CO ZA BZDURY:

    http://www.pudelek.pl/artykul/43082/modelki_biora_kokaine_zeby_nie_czuc_glodu/

    OdpowiedzUsuń
  16. Również uważam modelki lat 90. za najpiękniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  17. ale niedowaga jest szkodliwa dla organizmu. Nie obawiasz się w przyszłości problemów zdrowotnych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja nie mam niedowagi :-) Obecnie ważę 55kg przy wzroście 178cm. Oczywiście miewałam momenty, kiedy waga spadła do 47 kilogramów, wystawały mi wszystkie kości, a miesiączka się zatrzymała, jednak te czasy już dawno minęły.

      Usuń
    2. To jest BMI poniżej 18, jak możesz tego nie nazywać niedowagą? Wiem, że to praca, ale mimo wszystko trochę Wam współczuję - między 15. a 30. rokiem życia następują przemiany w układzie kostnym i dlatego "chuderlaki" mają później problemy z osteoporozą. Też mam bardzo szybką przemianę materii, ale długo byłam na diecie "na przytycie", bo w wieku 18. lat miałam biodra jak 60-latka...

      Usuń
  18. moja ciekawosc zostala zaspokojona...czytajac podjadalam jabluszko;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Absolutnie zgadzam się co do modelek z 90's. Zainteygowalas mnie ta dieta od agencji, bardzo pozytywne zaskoczenie ze dbają o zdrowie podopiecznych.. Można wiedzieć w jakiej agencji jesteś? Bardzo proszę o maila , będę wdzięczna :) petite.kate@gmail.com

    Pozdrawiam i bardzo podoba mi się Twój blog.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak dobrze było wejść na tego bloga, żeby zobaczyć ten post. Wiesz? Całe życie (do pewnego momentu) wmawiałam sobie, że przecież nie mogę schudnąć z nadwagi 10 kilowej (w wieku 14 lat już taką miałam), bo geny, bo mam grube kości itp. Schudłam 15. I odkryłam, że moje kości naprawdę są bardzo "chude". Jestem w połowie normalności wykresu bmi, jeśli wiesz, o co mi chodzi.
    Ale cały czas, do tej pory, żyłam w micie, że, żeby jeszcze schudnąć musiałabym jeść "tyle co modelka", czyli liść sałaty, ewentualnie czasami szklankę mleka. Dlatego nie próbowałam więcej. Ale skoro tak sprawa się przedstawia, to naprawdę, jestem Ci bardzo, bardzo wdzięczna, że mi to uświadomiłaś. Po prostu, naprawdę, wystarczy mniej żreć, nawet jeśli chce się schudnąć z wagi wciąż normalnej. Zazwyczaj uważałam, że z nadwagi można schudnąć normalnie nad sobą pracując, ale żeby zjechać w dół z wagą normalną, to trzeba nic nie jeść.
    Dziękuję, mit obalony.
    Jesteś super, naprawdę! Pisz dalej bloga, koniecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak sądzisz jeżeli mam 180 wzrostu a moje wymiary to 85/65/91,5 to moge wysyłać swoje zdjęcia do lepszych polskich agencji czy musze jeszcze schudnąć ? dodam że wiele scoutów łapie mnie na ulicy, ale wiadomo nie mają centymetra w oczach ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 65 i 91,5 to za dużo. Powinnaś parę cm zgubić niestety. Biodra maximum 90 cm.

      Usuń
  22. dobrze mówisz :) przypadkiem wpadłam na Twojego bloga, ale bardzo mi się podoba :) obserwuję koniecznie ;) zawsze interesował mnie świat modelingu, w takim sensie "od zewnątrz", ponieważ zdaję sobie sprawę, że nie nadaję się na modelkę, nigdy z resztą też nie chciałam szczególnie nią być, zatem bardzo fajnie jest poznać troszkę lepiej ten świat od Ciebie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ciekawy blog, ten artykuł mnie szczególnie zainteresował. Bardzo dobrze, że zmieniasz wyobrażenie wielu dziewczyn o odżywianiu i stylu życia modelek i obalasz obecne mity. To z pewnością uchroni wiele z nich przed niezdrowymi konsekwencjami. Jednak szukałam w tym pocie czego dla siebie. Mianowicie: diety !!! Sam tytuł posta zasugerował, że tu ją znajdę i dowiem się co 'one' na prawdę jedzą ! Ja natomiast dowiedziałam się jak one 'nie-jedzą' ;) Okej rozumiem, że głodówki to nie to, ale nie mów mi, że Ty na co dzień żywisz się frytkami. Bo z tego co piszesz to wszystko wygląda lajtowo: Jecie watę cukrową, frytki, i wgl co chcecie. Nie chce mi się w to wierzyć, tak szczerze mówiąc....
    Wspomniałaś o diecie przed pokazem w szczególnych sytuacjach. I już myślałam, że znalazłam ! Jednak nie.... :( Szkoda że nie pokazałaś nam takiego prawdiewgo jadłospisu modelki, np. właśnie tego od dietetyka. Liczyłam na właśnie coś takiego. Jestem bardzo ciekawa, ponieważ sama chciałabym spróbować. Ciekawi mnie też co jesz np, kiedy pracujesz.. albo czy wgl wtedy jesz :)
    Pozdrawiam. I Będę obserwować ! ;))))

    OdpowiedzUsuń
  24. Mogłabyś napisać jakie są podstawy Twojej diety? Bo też muszę schudnąć około 3-4kg,a aktualnie ważę 58.9 przy 179cm. Stosowałam dietę nie łączenia, ale waga stanęła

    OdpowiedzUsuń
  25. Przeglądam sobie całego Twojego bloga od poczatku, ten post poki co ejst zdecydowanie moim ulubiony. Szczególnie, że wczoraj oglądałam program zawody24- gdzie Ty też byłaś- i kamera pokazywała zawartość lodówki jednej z modelek, studiuję na kierunku gdzie mam świadomość manipulacji mediów, ale żeby takei rzeczy pokazywać w telewizji o "normalnej" godzinie... (w jej lodówce było tyle co nic)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL